Blog

27. Co mówił Jezus o kościele cierpiącym i triumfującym

17 listopada 2010 • przez • w Co mówił Jezus?

Co mówił Jezus o…
kościele cierpiącym i triumfującym

Z całą pewnością w każdym stuleciu rozlegał się krzyk, a zarazem błaganie: „Światła, więcej światłą!” Ludzie są tylko ludźmi – błądzą, dlatego potrzebują więcej światła. Dlaczego więc nie wszyscy chcą przyjąć, że Jezus jest tym światłem zawsze i wszędzie, że nie skąpi go nigdy nikomu? Jezus, był, jest i będzie światłem świata.

Gdy błądzimy w ciemnościach nocy i szukamy Jezusa, możemy być oświeceni blaskiem gwiazd, które On trzyma w Swojej dłoni. Taki obraz przedstawia nam l rozdział Księgi Objawienia, gdzie prawdziwi słudzy Boży przedstawieni są jako gwiazdy w dłoni Chrystusa, a Jego Kościół jako złote świeczniki.

Pochodzenie ciemności wyjaśnia 12 rozdział Księgi Objawienia. Opada kurtyna wieków i na scenie pozostaje sam sprawca ciemności, ojciec kłamstwa. Ten, który zbuntował się przeciwko Bogu, zostaje zdemaskowany jako okrutny i podstępny wróg Chrystusa i Jego ludu. Jan plastycznie opisuje walkę między światłością a ciemnością:

„I ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta odziana w słońce i księżyc pod stopami jej, a na głowie jej korona z dwunastu gwiazd; A była brzemienna, i w bólach i w męce rodzenia krzyczała. I ukazał się drugi znak na niebie: Oto ogromny rudy smok, mający siedem głów i dziesięć rogów, a na jego głowach siedem diademów. A ogon jego zmiótł trzecią część gwiazd niebieskich i strącił je na ziemię. I stanął smok przed niewiastą, która miała porodzić, aby skoro tylko porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna, chłopczyka, który rządzić będzie wszystkimi narodami laską żelazną; a dziecię jej zostało porwane do Boga i do jego tronu” (w. 1-5).

Postać czystej niewiasty symbolizuje w Piśmie Świętym czysty Kościół, a niewiasta wszeteczna jest symbolem kościoła odstępczego (por. Ezech. 23,2-4; Obj. 17,3-6). Niewiasta czysta jest prawdziwym Kościołem Chrystusowym. Prorok powiedział: „Pięknej, rozkosznej pannie przypodobałem córkę Syjońską” (Jer. 6,2). Jej piękność przedstawia chwałę Kościoła. Jej czyste życie – jego czystość, którą Pismo Święte nazywa „sprawiedliwymi uczynkami świętych” (Obj. 19,8).

Apostoł Paweł pisał do pierwszych chrześcijan: „Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą” (2 Kor. 11,2). Małżeństwo jest w Biblii symbolem związku pomiędzy Chrystusem a Jego wyznawcami. „Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem” (Efez. 5,23). Ciało przedstawia Kościół, którego głową jest Chrystus (patrz 1 Kor. 12,27).

Zauważmy, że niewiasta ta obleczona jest w słońce, a pod stopami ma księżyc. Tak jak słońce otacza ją swym blaskiem, tak Bóg otacza Swoją chwałą i opieką Swój Kościół. I tak jak księżyc odbija światło słoneczne, tak Pismo Święte objawia osobowość i charakter Boga. Korona z dwunastu gwiazd to symbol dwunastu patriarchów Izraela – Kościoła Starego Testamentu i dwunastu apostołów Jezusa Chrystusa.

Kto jest tym „chłopczykiem”, który ma władać narodami ziemi i rządzić nimi żelazną laską? Kim jest to dziecię zabrane do tronu Boga? Któż mógłby to być, jeśli nie Chrystus? Czyż nie czytaliśmy już tekstu: „I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a. jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę” (1 Mojż. 3,15)?

Kogo wyobraża wreszcie smok na niebie? Skąd przychodzi? „I powstała walka w niebie.” „I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię i zrzuceni też zostali jego aniołowie” (Obj. 12,7.9).

Od samego początku Kościół był przedmiotem gniewu, podstępów i ataków szatana. Szatan osobiście sprzeciwiał się Jezusowi w czasie Jego pobytu na ziemi, a przez ziemskie moce walczył przeciwko Jego Kościołowi.

Jakież wielkie potęgi czekały na to, aby zniszczyć Chrystusa, gdy tylko przyjdzie na świat? „W tamtych dniach cesarz August wydał edykt, aby sporządzono spis ludności całego kręgu ziemi” (Łuk. 2,1). Cesarz August był władcą pogańskiego Rzymu, ówczesnego cesarstwa światowego, obejmującego swymi wpływami cywilizacyjnymi cały Wschód i Zachód. Kto usiłował wówczas zabić dziecię o imienni Jezus? Żołnierze króla Heroda, króla – marionetki, rządzącego Judea i sprawującego władzę w imieniu cesarza rzymskiego. Namiestnik rzymski oficjalnie zgodził się na ukrzyżowanie Chrystusa i rzymscy żołnierze powlekli Go na Golgotę. Jak widać, szatan działał jak tylko mógł za pośrednictwem pogańskiego Rzymu by zniszczyć Chrystusa.

W siódmym rozdziale proroctwa Daniela czwarta bestia, mająca dziesięć rogów, reprezentuje Rzym. Podobnie i smok z 12 rozdziału Objawienia ma dziesięć rogów. Rogi symbolizują późniejszy rozpad Rzymu na dziesięć części, z których stopniowo wyłonił się kształt współczesnej Europy. Smok był często symbolem czy raczej emblematem wojskowym w starożytnym Rzymie. Jak zapewnia Prudentius, żołnierze Konstantyna Wielkiego, który poparł chrześcijaństwo, zastąpili smoka znakiem krzyża. A więc smok, który jest symbolem szatana był znakiem, którego używał Rzym.

Gdy władze państwowe i kościelne skazały Chrystusa na śmierć, moce ciemności musiały zapewne mniemać, że to jest ich zwycięstwo. Jezus wtedy powiedział: „Lecz to jest wasza pora i moc ciemności” (Łuk. 22,53). „A gdy przybyli na miejsce zwane Trupią Głową, ukrzyżowali tam go i łotrów, jednego po prawicy, drugiego po lewicy” (Łuk. 23,33). Chcąc więc jak najbardziej poniżyć Chrystusa, ukrzyżowano Go pomiędzy dwoma łotrami, dwoma kryminalistami.

Wydawało się, że szatan zwyciężył. Zgodnie z rzymskim wyrokiem Chrystus zawisł na krzyżu. Ale Pismo Święte mówi, że „było rzeczą niemożliwą, aby przez nią (śmierć) był pokonany” (Dz. Ap. 2,24). Śmierć nie zwyciężyła Syna Bożego.

Wkrótce potem wzięty został do Boga i usiadł na Jego tronie. Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, a stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wniebowstąpienie Chrystusa opisane zostało w Dziejach Apostolskich 1,9.

Wiersze 7-9 dwunastego rozdziału Objawienia przedstawiają początek wielkiego boju w niebie. To tłumaczy nieudaną próbę zamachu szatana na Chrystusa. Chrystus istniał przed narodzeniem się w Betlejem, jest bowiem odwiecznym Synem Bożym. W rzeczywistości, to Zbawiciel pokonał szatana, gdy pozwolił przybić się do krzyża i pozostał na nim aż do śmierci. Powiedział o tej chwili: „Teraz odbywa się sąd nad światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony. A gdy ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę” (Jan 12,31.32). Triumf Chrystusa po zwycięstwie nad szatanem opisany został w wierszach 10-12. „Wtedy usłyszałem potężny głos wołający w niebie: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć. Dlatego weselcie się, niebiosa i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.”

Szatanowi nie udało się więc zniszczyć ani zwyciężyć Jezusa – syna niewiasty. Nie udało mu się zatrzymać Go w grobie. Zmartwychwstanie Chrystusa było publicznym zamanifestowaniem władzy Chrystusa nad śmiercią i szatanem. Nie mógł dłużej walczyć z Jezusem, szatan począł wściekle atakować Jego Kościół. Gniew szatana ukazywał się nie tylko w opozycji przywódców żydowskich, lecz także w okrutnych prześladowaniach ze strony pogańskiego Rzymu. Setki i tysiące ludzi konało na krzyżach. Krew męczenników spływała na ziemię.

Przez całe wieki prześladowania były udziałem dzieci Bożych. Zbrodnia Kaina powtarzała się w nieskończoność. Było co najmniej dziesięć okresów okrutnych prześladowań w czasie pierwszych stu lat istnienia Kościoła, w czasie których tysiące chrześcijan ginęło za wiarę. Wrogowie chrześcijaństwa myśleli, że po prostu ukrzyżują nową religię tak, jak ukrzyżowano Chrystusa. Ale Jezus wiedział o swym Kościele, że „bramy piekielne nie przemogą go” (Mat. 16,18).

Nastąpiła później nowa epoka prześladowań, tyle że w zmienionej formie. Imperium Rzymskie przekształciło się w imperium kościelne, które prześladowało chrześcijan w starym, pogańskim duchu. Zapłonęły stosy i… prześladowania rozgorzały na nowo. Czytamy o tym w proroctwie: „I uciekła niewiasta na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowanie przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni” (1260 rzeczywistych lat). „A gdy smok ujrzał, iż został zrzucony na ziemię, zaczął prześladować niewiastę, która porodziła chłopczyka. I dano niewieście dwa skrzydła wielkiego orła, aby poleciała na pustynię na miejsce swoje, gdzie ją żywią przez czas i czasy, i pół czasu, z dala od węża. I wyrzucił wąż z paszczy swojej za niewiastą strumień wody, aby ją strumień porwał. Lecz ziemia przyszła niewieście z pomocą i otworzyła swoją gardziel, i wchłonęła strumień, który smok wyrzucił ze swojej paszczy. I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie.” (Obj. 12,6.13-17).

W czasach średniowiecza w Alpach kryli się wierni wyznawcy Chrystusa. Tam w ukryciu wśród niedostępnych gór płonęło światło prawdy. Lud Boży chronił się w tej naturalnej twierdzy przed tyranią papieży. Kiedyś miałem okazję obejrzeć siedzibę Waldensów. Widziałem ciche, otoczone zewsząd dziką roślinnością dolinki oraz górskie przełęcze. Bóg nie pozwolił, aby światło prawdy, które płonęło kiedyś w tych osadach, zupełnie wygasło. Tu czuli się w miarę bezpiecznie, choć doliny te oblegane były często przez papieskie wojska. Wiele pokoleń wychowywało się wśród tych gór i tu przekazywano prawdy Ewangelii. Tu także układano pieśni dziękczynne, zwane hymnami waldezjańskich górali.

Przez silą gór błogosławiony
Bądź, Ojcze nasz i Panie nasz!
Tyś z nas uczynił w gór koronie
Swą wierną i niezłomną straż.
Tyś nas wprowadził w górskie strony,
Gdzie ludzka nie zajrzała twarz,
Przez moc tych gór błogosławiony
Bądź, Ojcze nasz i Panie nasz!
Jesteśmy Twymi strażnikami,
Przed światłem Twym pełnimy straż,
Na twarz przed Tobą upadamy
W ciszy tych dolin – tak! – na twarz!
Skały wtórują, gdy wśród grani
Przechodzi Twoja górska straż,
Przez moc tych gór Cię pozdrawiamy,
O Boże nasz, o Ojcze nasz!

Jak nazywano tych chrześcijan – wygnańców, którzy uciekali z południowej Francji? Otóż mówiło się o nich jako o „Kościele na pustyni”. Podczas gdy w północnej Europie rozwijała się Reformacja, we Francji, zwłaszcza na południu, szerzyły się prześladowania. Potem nastąpił okres mniejszej czy większej tolerancji. Ale słynny dokument z 1685 roku odwołujący edykt nantejski, zapoczątkował nową falę prześladowań. Znowu ciemności wzięły górę nad światłem.

Nieszczęśliwe ofiary dręczono z wyrafinowanym okrucieństwem. Jeden z prześladowców powiedział nawet kiedyś o prześladowanych: „Oni nazywają siebie sami „Kościołem na pustyni „. Dlaczego nie trzymać ich z słowo i nie zamienić ich kraju w pustynię?”

I tak też postępowali.

W domach tych ludzi często zjawiali się żołnierze i karne ekspedycje. Znęcano się okrutnie nad prześladowanymi. Rozgrywały się tam w dzień i w nocy przerażające sceny. Oddzielano dzieci od rodziców, mordowno całe rodziny, ginęły tysiące ludzi. John Milton opisywał w taki oto sposób maskry w okręgu piemonckim:

Pomścij, o Panie, świętych, których kości
Legły na górskiej, na alpejskiej ziemi!
Pomścij – bo prawdę czystą w swej starości
Ukryć umieli przed gradem kamieni!

W pracy historyka Samuela I. Smilesa zatytułowanej „Hugonoci we Francji” napisano o masowych ucieczkach ludzi w góry, o prześladowaniach i karach, jakie na nich nakładano w okresie wszechwładzy papiestwa.

„Lecz ziemia przyszła niewieście z pomocą i otworzyła swoją gardziel, i wchłonęła strumień, który smok wyrzucił ze swojej paszczy” (w. 16). Reformacja szerzyła się szybko. Wiele krajów otwierało swe bramy i domy dla uciekinierów, okazując im współczucie oraz interesując się ich zasadami wiary chrześcijańskiej. Krucjata katolickiej Hiszpanii przeciwko protestanckiej Anglii skończyła się zatopieniem „Niezwyciężonej Armady” w 1588 roku, do czego przyczyniła się, obok wysiłków obrońców, burza na morzu. Wylie tak pisał o tej bitwie:

„Nawet Hiszpanie mówili między sobą, że było w tym coś niezwykłego. To Bóg sprawił, że całkiem niespodziewanie rozpętała się tak silna burza”. Rozpoczęła się epoka zwycięstw protestanckiej Anglii. Po rozbiciu floty hiszpańskiej triumfowano i śpiewano, jak pisze inny historyk, pieśń dziękczynną:

„Śpiewajcie Panu, bo Pan zwyciężył, wtrącając nieprzyjaciół do morza!” Król hiszpański, Filip II, wyznał, iż wysłał swą Armadę, „żeby walczyła z ludźmi, a nie z huraganem i burzą. Ale Bóg wysłał przeciwko niej właśnie wiatr i burzę”.

Także Ameryka stała się miejscem schronienia dla uciśnionych. Rewolucja Francuska złamała wszechwładzę papiestwa. Nareszcie ustały prześladowania religijne. Papież dostał się w 1798 roku do niewoli i tak upłynęło owe 1260 lat supremacji ciemięży cieli.

Dzięki wiernym wyznawcom Chrystusa żyjącym w średniowieczu, Reformacja protestancka związana została żywym łańcuchem z zasadami głoszonymi przez Zbawiciela pierwszym jego uczniom. Reformacja rozwijała się na gruncie tych zasad i była powrotem do nich. Chociaż pogański Rzym, a potem papiestwo próbowli zerwać ten żywy łańcuch i zastąpić go rzekomą „sukcesją apostolska”, trwał on zawsze i trwa do dzisiaj. Mogą przemijać państwa, królestwa, cesarstwa, republiki, mogą mieszać się lub wymierać narody, ale łańcucha prawdy nikt nie zerwie. Nie zginie nigdy świadectwo niesfałszowanej nauki Chrystusa.

Dzieci Boże przechodzą na tym świecie różne trudności i w dzisiejszych czasach. Tak będzie do końca świata. Apostoł Paweł stwierdza wyraźnie, że „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą” (2 Tym. 3,12).

Z coraz to nowych stron świata dochodzą nas wieści o prześladowaniach. Nie powinno nas to wcale dziwić. Krew dzieci Bożych stanowi właśnie nasienie, które przynosi największy plon. I rzeczywiście każda fala prześladowań potwierdza tylko słowa proroctwa: „I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie” (Obj. 12,17).

Zauważmy, że ostatni Kościół ma te same cechy charakterystyczne, co pierwszy. Długie stulecia ciemności nie zdołały stłumić ani zaćmić światła. Nic nie było w stanie odjąć Chrystusowi triumfu, jakim jest dotrwanie Jego idei do końca świata w czystej, nieskażonej postaci!

W czasie, gdy jeszcze Jezus nauczał na ziemi oraz przez kilka następnych stuleci szatan próbował użyć pogańskiego Rzymu jako narzędzia do prześladowania wczesnego Kościoła. Gdy upadła potęga Rzymu, szatan posługiwał się w walce z wyznawcami Chrystusa inną mocą, chrześcijańską z nazwy, ale w rzeczywistości będącą sukcesorem pogańskiego imperium. Papiestwo stało się w ten sposób narzędziem szatana. Ale w końcu ustały również i te, daleko boleśniejsze prześladowania. Nad światem chrześcijańskim zajaśniała jutrzenka wolności i swobody wyznawania prawdy.

Duch prześladowań, podsycany umiejętnie przez szatana, odzywa się jednak i dziś w różnych miejscach globu ziemskiego, w różnych okolicznościach i z różną siłą. Wciąż jeszcze smok prześladuje niewiastę, Kościół Boży, tych, „którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa” (Obj. 14,12).

Ci, którzy dziś cierpią dla Chrystusa, walczą tak, jak walczyli pierwsi chrześcijańscy męczennicy. Udziałem ich będzie zwycięstwo „przez krew Baranka i słowo świadectwa swojego” (Obj. 12,11).

Tak musi być i dzisiaj, ponieważ Kościół cierpiący jest jednocześnie Kościołem triumfującym. I tak będzie znowu, po raz drugi. Święci Pańscy będą jak gwiazdy na firmamencie, niosąc blask prawdy z niezłomnym męstwem, aby wszyscy ludzie dostrzegali w tym nieprzemijającym blasku chwały Bożej również olśniewający blask triumfu Chrystusa nad światem.

0 Comments