Blog

24. Co mówił Jezus o królestwie „kamienia”

17 listopada 2010 • przez • w Co mówił Jezus?

Co mówił Jezus o …
Królestwie „kamienia”

W Piśmie Świętym znajdujemy zapewnienie: „Kto ufa Panu, ten jest bezpieczny” (Przyp. Sal. 29,25).

Jezus przypominał wielokrotnie o potrzebie ufania Jego obietnicom zawartym w Piśmie Świętym: „Pismo nie może być naruszone” (Jan 10,35). Powiedział także: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mat. 4,4). Czytamy także o człowieku, który zbudował dom swój na skale; miotały nim wichry i burze, ale nie mogły go zniszczyć, bo był zbudowany na opoce (Mat. 7,24-27). Jezus powiedział, że Kościół Swój zbuduje na opoce, na Sobie samym, na żywym Słowie, na skale” (Mat. 16,18).

W 2 rozdz. Księgi Daniela mowa jest o historii świata i o królestwie „kamienia”. Proroctwo to wygłoszone zostało na 600 lat przed narodzeniem Chrystusa, po zburzeniu Jerozolimy przez Babilończyków, którzy zabrali mieszkańców tego miasta do niewoli, wśród nich znalazł się Daniel – młody wówczas człowiek był już natchnionym sługą Bożym prorokiem. Przez jego usta Bóg odsłonił przyszłość panującemu monarsze – Nebukadnesarowi, który sprawował władzę nad ogromnym obszarem starożytnego świata, był jak gdyby „królem świata”. Jemu to właśnie Król Nieba odsłonił tajemnicę przyszłych wydarzeń. Nebukadnesara tak przeraziło to, co mu się przyśniło, że nie tylko nie zrozumiał snu, ale nawet go nie zapamiętał. Bezradni byli jego urzędnicy i dworacy, nie umieli mu niczego wytłumaczyć. Wobec takiego faktu zdecydował się wezwać Daniela, jednego z pojmanych Judejczyków, który podjął się przypomnieć i wytłumaczyć królowi jego sen. Daniel modlił się o pomoc i Bóg dopomógł mu wyjaśnić sen, który zesłał królowi. Warto przeczytać całą tę historię opisaną dokładnie w 2 rozdziale Księgi Daniela. Spróbujmy ją streścić. Po niepowodzeniu filozofów, astrologów i mędrców babilońskich, którzy nie potrafili odgadnąć co śniło się królowi, Daniel został postawiony przed obliczem Nebukadnesara. Powiedział wówczas: „Jest jednak Bóg na niebie, który objawia tajemnice i wyjawia królowi Nebukadnesarowi, co się stanie w przyszłych dniach” (Dan. 2,28). Prorok Boży mógł to śmiało stwierdzić, ponieważ wysłuchane zostały jego poprzednie modlitwy i otrzymał odpowiedź od Boga – znał więc sen i wiedział, co oznaczał.

Znalazłszy się wśród babilońskich wspaniałości, w mieście rozpusty, mamony i oszustwa, Daniel pozostał jednak wierny Bogu, dlatego teraz powołany został do tego szczególnego zadania. Stanął przed największym monarchą świata jako poseł Najwyższego, aby oznajmić losy tej ziemi.

Jak wyglądała wizja króla? Oto ujrzał on wielki posąg wykonany z różnych kruszców. Głowa była ze złota, piersi i ramiona ze srebra, biodra i brzuch z miedzi, nogi z żelaza, a stopy z mieszaniny żelaza i gliny. Potem ujrzał Nebukadnesar kamień, który bez udziału człowieka oderwał się od wielkiej góry i spadł uderzając w nogi posągu, który upadłszy rozsypał się w proch i został rozwiany przez wiatr. Kamień zaś stał się wielką górą i napełnił całą ziemię (por. Dan. 2,35). Ostatnia część widzenia jest proroctwem o powtórnym przyjściu Chrystusa i założeniu Jego królestwa na ziemi.

Ale cofnijmy się do wcześniejszej historii. „Ty królu miałeś widzenie: Oto olbrzymi posąg stał przed tobą; wielki był ów posąg, potężny jego blask, a straszny jego wygląd” (w. 31).

Sen natychmiast przypomniał się królowi ze wszystkimi szczegółami. Oczywiście Bóg kierował wszystkim w ten sposób. Król rozmyślał o przyszłości, snuł swoje nadzieje, był już bardzo silnym władcą, a jego kraj stał się największą potęgą na ziemi. Stolica – Babilon – była już praktycznie stolicą świata, a zawdzięczała to jemu, Nebukadnesarowi! On rozbudował Babilon i przebudował według własnych planów.

Właśnie wówczas, gdy rozmyślał nad przyszłością, Bóg zesłał mu ten sen. Był to sen o tym, co ma nastąpić. I rzeczywiście, dalszy bieg wypadków historycznych potwierdza to, co zapisano w 2 rozdziale proroctwa Daniela. Prorok mówił więc: „Ty, o królu… jesteś głową ze złota” (w. 37.38).

Król Babilonu jest więc głową ze złota, innymi słowy, głową ze złota jest sam Babilon. Żaden inny metal nie mógł reprezentować tego państwa, pierwszego światowego mocarstwa w proroctwie, ponieważ Babilon był dosłownie złotym miastem w złotym wieku. Nazywano go „miastem ze złota” (por. Izaj. 13,197. Z pewnością Nebukadnesar poczuł się dumny i zadowolony, kiedy z ust proroka usłyszał, że symbolem jego królestwa jest złoto.

Ale prorok mówił dalej: „Ale po tobie powstanie inne królestwo, słabsze niż twoje, a potem trzecie królestwo z miedzi, które opanuje całą ziemię” (w. 39). Nadzieje Nebukadnesara na niekończące się królestwo rozwiały się w jednej chwili. Nie taki był plan Boży.

Czy królestwo złota upadło? Co mówi na ten temat historia? Owszem, potwierdza przepowiednię. Babilon upadł bowiem i na jego obszarze powstawały inne królestwa. Medo-Persja była tym, które przedstawiono jako piersi i ramiona ze srebra. Podbiła ona w 539 r. p.n.e. państwo babilońskie. Miałem w mym życiu okazję zwiedzać ruiny starożytnego Babilonu. Autobus nasz dotarł na odległość około 85 km na południe od Bagdadu przedzierając się przez chmury kurzu i bezdroża. Nagle ujrzeliśmy przed sobą wysokie wzgórze. Gdy zbliżaliśmy się. wydawało się nam, że przechodzi przez nie jakby linia, dzieląca wzgórze na część wschodnią i zachodnią. Cóż to mogło być?

Proszę sobie wyobrazić wrażenie jakiego doznałem, gdy wyjaśniono mi, że spoglądam na mur starożytnego Babilonu! Już w dzieciństwie pragnąłem zobaczyć babilońskie ruiny, czytając Pismo Święte, a zwłaszcza Księgę Daniela. Przecież na dobrą sprawę symbolika całej Biblii oparta jest na dwóch miastach: Jeruzalem i Babilonie. Opowieść o ich dosłownym i symbolicznym, historycznym i duchowym konflikcie ciągnie się aż do czasów końca.

Wkrótce autobus nasz zatrzymał się i wysiedliśmy wraz z przewodnikiem i znakomitym arabskim archeologiem. Wśród tych ruin spędziłem kilka niezapomnianych godzin. Widziałem wielką halę wybudowaną właśnie przez Nebukadnesara, bramy zamykające wejście do miasta od strony Eufratu. Tędy w starożytności biegło dawne łożysko rzeki.

Spacerowaliśmy po miejscach, po których kiedyś płynęły okręty. Dziś można tamtędy przejść suchą nogą. Archeolog posługiwał się mapami, wykresami, diagramami i wyjaśniał nam wszystko, co mógł. Coraz lepiej zaczynałem pojmować prawdziwość proroctw Daniela. Zrozumiałem dlaczego to wielkie miasto wymienione w 13 rozdziale proroctwa Izajasza nie jest zamieszkałe: „I stanie się z Babilonem, perłą królestw, chlubą i dumą Chaldejczyków, to, co się stało z Sodomą i Gomorą, które zniszczył Bóg. Nigdy już nie będzie zamieszkany i nie będzie w nim ludzi po wszystkie pokolenia; żaden Arab nie rozbije tam namiotu ani pasterze nie zatrzymają się tam z trzodami. Lecz dzikie zwierzęta będą tam miały swoje leże, a ich domy będą pełne sów. Mieszkać tam będą strusie i wyprawiać swoje harce kosmacze. Hieny będą wyć w jego pałacach, a szakale we wspaniałych zamkach. Bliski już jest jego czas, a jego dni nie ulegną zwłoce” (Izaj. 13,19-22).

Babilon, najpotężniejsze miasto świata. Babilon – stolica narodu, który wziął w niewolę lud Boży. Babilon poszedł już w zapomnienie. Tylko historycy i archeologowie wygrzebują dowody istnienia pierwszego wymienionego w Biblii królestwa ze złota.

Spełniły się słowa Boże wypowiedziane przez proroka Daniela. Nie mieszkają dziś ludzie na terenie zamieszkałym za dni Izajasza. Arabowie nie zakładają tu osad. Ruiny leżą samotne i opuszczone. Podobnie jak Sodoma i Gomora, tak Babilon stał się miastem umarłym. Zostały tylko zwiezienie tu przed tysiącami lat cegły i kamienie. A zwożono je z miejsc odległych stąd o setki, kilometrów, lądem i rzeką. I cóż pozostało z tych tysięcy cegieł naznaczonych imieniem wielkiego budowniczego – króla Nebukadnesara? Gdy tak rozmyślałem o upadku Babilonu, wróciłem myślą do chwili, kiedy Daniel stał przed potężnym królem, panem Babilonu.

Przypomniałem sobie pieśniarzy izraelskich, którzy zawiesiwszy harfy siedzieli nad strumieniami babilońskimi płacząc i układając żałobne pieśni (Ps. 137,1.2).

Byli tak daleko od ojczystego kraju. Kierowali tęskne spojrzenia na zachód, wspominając miasto i świątynię. Oczekiwali wybawienia.

Ale Bóg czuwał nad swym ludem i tutaj. Stwórca dał Nebukadnesarowi wizję przyszłych wydarzeń. Wizję tę objaśnił mu syn podbitego narodu – Daniel. Czego nie mogli dokonać mędrcy babilońscy, tego dokonał izraelski niewolnik, który znał swojego Boga. Przez jego usta przemówił Nieskończony oznajmiając przyszłość.

Oto wielkie mury, świątynie i pałace, a obok pałaców ciągnące się na wielkich przestrzeniach „wiszące ogrody”, jeden z „cudów świata”. O tych ogrodach grecki historyk, Herodot pisał, że zostały zawieszone nad piaskami pustyni.

Przypominam sobie słowa proroka, że po tym królestwie „powstanie inne królestwo” (Dan. 2,39). Królestwo Nebukadnesara nie było wieczne, nie trwało nawet sto lat. Trochę więcej niż pół wieku później Babilon tonął we krwi, o czym czytamy w 5 rozdz. Księgi Daniela.

Noc zapadła nad Babilonem. Tej nocy Baltazar, ówczesny król Babilonu, pił wino i ucztował z tysiącami gości. Chociaż nieprzyjaciel otoczył miasto, on czuł się bezpieczny i niedosięgły, ponieważ babilońskie mury chroniły go, jak sądził, od najpotężniejszego nawet wroga. W czasie gdy bawiono się w najlepsze pijąc wino z poświęconych naczyń pochodzących z jerozolimskiej świątyni, zdumionemu królowi ukazała się ręka pisząca na białej ścianie. Oczom przerażonego monarchy ukazały się słowa: „Mene, tekel, uparsin”. Sprowadzono Daniela, który wyjaśnił ich znaczenie: „Bóg policzył dni twojego panowania i doprowadził je do końca… jesteś zważony na wadze i znaleziony lekkim… twoje królestwo będzie podzielone i oddane Medom i Persom” (Dan. 5,25-28).

Tak powstała druga potęga światowa reprezentowana przez srebrne piersi i ramiona posągu ze snu Nebukadnesara.

Nie był to jednak koniec historii. Medo-Persja, tyrańska potęga władająca za dni królowej Estery 127 prowincjami od Indii aż do Etiopii, również nie trwała długo, skończył się bohaterski okres i tego narodu. Po Medo-Persji przyszła kolej na trzecie królestwo, które rozprzestrzenić się miało na całą ziemię. Jest to Grecja Aleksandra Wielkiego i jego następców. Jak srebro dla Persów, tak brąz był charakterystyczny dla uzbrojenia greckich żołnierzy – nawet Homer o tym wspomina. Aleksander ze swymi doskonale wyćwiczonymi wojskami rozbił armię Medów i Persów w bitwie pod Gaugamelą w 331 r. przed Chr. Dzięki swym niespodziewanym wypadom, nagłym atakom wojennym i olśniewającym zwycięstwom, Aleksander zajaśniał jak gwiazda na firmamencie, jak meteor, którego blask rozjaśnił cały glob ziemski.

Stało się to również dzięki potężnym wpływom cywilizacyjnym, jakie niosły jego podboje i dzięki hellenizacji ówczesnego świata. Udał się on nawet do Indii i stoczył nad rzeką Indus wielką bitwę, ale jego żołnierze nie chcieli czy też nie mogli iść już dalej. Chcąc wracać jak najszybciej do domu, nie zgodzili się na dalekie wyprawy aż do wybrzeży Pacyfiku, ku nieznanym lądom i morzom. Wielki zdobywca musiał wracać na zachód. Dotarłszy do ruin Babilonu zatrzymał się tu, i próbował rozpocząć odbudowę. Armia Aleksandra wykonała ogromną pracę przy odbudowie zburzonych domów i budowie nowych. Praca posuwała się naprzód. I wtedy Aleksander Wielki zmarł nagle, gdy wszystko wskazywało na to, że odbuduje Babilon. Plan ten był sprzeczny z tym, co powiedział Bóg, więc nie mógł się powieść. Wkrótce potem potężne królestwo Aleksandra rozpadło się na cztery części, zaś legiony rzymskie podbiły Macedonię zadając ostateczny cios w bitwie pod Pydną, stoczonej w 168 r. p. n. e.

Przyszła kolej na królestwo z żelaza, Rzym, który rządził całym niemal światem przez blisko 600 lat.

Nie było przypadkiem, że podboje Aleksandra przygotowały grunt szerzeniu się chrześcijaństwa. Rozprzestrzenienie się po całym świecie znajomości języka greckiego, kultury i cywilizacji helleńskiej było tego widocznym przejawem. W ten sposób chrześcijaństwo mogło szerzyć się swobodnej, niż gdyby świat składał się z odizolowanych od siebie państewek. Działalność Aleksandra Wielkiego była poniekąd przygotowaniem świata na przyjście Chrystusa. Można było później głosić ewangelię, Słowo Boże we wszystkim krajach, do których dotarli uprzednio Rzymianie i Grecy.

Rzymskie drogi, łączność pocztowa, administracja i prawo były drugim widocznym dowodem przygotowania świata na przyjście Chrystusa. Po nastaniu rządów rzymskich zapanował na świecie pokój. Jezus nie tylko urodził się pod rzymskim panowaniem, ale i został ukrzyżowany z wyroku władz rzymskich. W Ewangelii Łukasza czytamy: „I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat” (Łuk. 2,1).

Wiemy co wtedy nastąpiło. Narodziło się Dziecko – przyszłość i nadzieja świata – Jezus Chrystus, który będzie rządził narodami „laską żelazną” (Obj. 2,27). Żył więc Jezus, nauczał, czynił cuda, był pojmany przez Żydów i sądzony przez Piłata – namiestnika rzymskiego, który pozwolił Go ukrzyżować, chociaż uznał Go za niewinnego. Królestwo cezarów sięgało na północ aż po Ren i Dunaj, a na południe, po piaski Sahary. Było to największe królestwo świata. Jego najsilniejszą spójnię stanowił rozbudowany system dróg stanowiących dogodne połączenia komunikacyjne oraz administracja i prawo rzymskie. Po tych rzymskich drogach szli w świat pierwsi apostołowie i męczennicy, aby głosić ewangelię. Ale i Rzym nie trwał wiecznie!

Cóż dziś pozostało z Rzymu? Prorok Daniel przepowiadał przyszłość wybiegając wzrokiem poza upadek „królestwa z żelaza”. „A że widziałeś nogi i palce po części z gliny, a po części z żelaza, znaczy, że królestwo będzie podzielone” (Dan. 2,41). Potężne to królestwo zostało rozbite i podzielone, podbili je stopniowo barbarzyńcy w czwartym i piątym stuleciu naszej ery. Allemani, Ostrogoci, Wizygoci, plemiona Anglosaskie, opanowali Rzym dając początek nowoczesnej Europie. Powstały: Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Belgia, Anglia – słabsze i silniejsze państwa, w zależności od okresu historycznego.

Historia potwierdza proroctwo: „A to, że palce u nóg były po części mocne, a po części kruche” (w. 42). Proroctwo zapowiada, że wysiłki zjednoczenia narodów zachodniej Europy będą daremne. „Lecz jeden nie będzie się trzymał drugiego” (w. 43).

Karol Wielki próbował zjednoczyć prowincje rzymskie, odbudować z powrotem święte rzymskie imperium. Ale jego królestwo nie stało się bynajmniej – jak zauważył Wolter – ani święte, ani rzymskie, ani wreszcie nie było ono w ogóle cesarstwem.

Próbował tego Karol V, ale na skutek niepowodzeń spędził resztę życia w klasztorze, majstrując przy zegarkach.

Próby Ludwika XIV skończyły się fiaskiem i… „zatopieniem” Europy we krwi na okres wielu lat.

Napoleon Wielki przegrał całą swą kampanię w bitwie pod Waterloo. Kiedy ktoś przestrzegał Napoleona, że Opatrzność nie będzie z nim i że powinien zaniechać myśli o rządzeniu światem, cesarz dumnie odpowiedział: „Opatrzność jest po stronie tego, który ma najcięższą artylerię”. Miał on rzeczywiście wyborowe wojska i najcięższą artylerię, ale niespodziewanie w czerwcu spadły ulewne deszcze i artyleria ugrzęzła w błocie. Wspaniała kawaleria również nie miała pola do działania. Znamy zresztą dobrze przebieg bitwy pod Waterloo. Co może zdziałać człowiek przeciwko temu, co powiedział Bóg: „Nie będzie się trzymał jeden drugiego”.

Później cesarz Wilhelm II zamierzał stworzyć królestwo czy cesarstwo obejmujące całą zachodnią Europę. Hitler również głosił, że jego „Reich” przetrwa tysiąc lat.

Nikt dotychczas nie był w stanie scalić podzielonego przed wiekami Rzymu. Wysiłki te kończyły się zawsze fiaskiem. Rodziny królewskie wymieniały między sobą potomków, wchodziły w powinowactwa (angielska królowa Wiktoria nazwana została nawet „prababką Europy”). Praktycznie wszystkie rodziny królewskie w Europie były już przed I wojną światową związane więzami krwi.

Ligi, traktaty, przymierza, związki nie dały zjednoczenia Europy w cesarstwo na wzór rzymski.

Nie zapominajmy, że drugi rozdział proroctwa Daniela jest również częścią Pisma Świętego. Proroctwo to ujmuje rozwój wydarzeń od czasów króla Nebukadnesara aż do wiecznego królestwa Chrystusowego. Spytacie, czy jesteśmy tego pewni… Oczywiście! Posłuchajcie: „Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone… zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki” (w. 44).

To jest właśnie królestwo kamienia. W wizji króla występowała góra, od której oderwał się kamień bez pomocy rąk ludzkich i uderzył w stopy i skruszył cały posąg w proch i rozwiał go, „stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię” (w. 35).

Nadchodzące królestwo będzie więc następstwem Boskiej, a nie ludzkiej interwencji, będzie bezpośrednio Bożym dziełem.

Czytamy słowa apostoła Pawła: „Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, rozpadnie się, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny” (2 Kor. 5,1). Wniosek jest jasny, że będzie to Królestwo Boże.

W Starym Testamencie spotykamy często określenie „kamień” lub „skała”. Określenie to odnosi się do mającego przyjść Mesjasza. W 1 Mojż. 49,24 nazwany On jest „Opoką Izraela”. Izajasz nazywa Go „kamieniem węgielnym” (28,16). W Nowym Testamencie w Ewangelii Łukasza (20,17) czytamy słowa Jezusa: „Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym”. W Dziejach Apostolskich czytamy: „On jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (4,11.12).

Jezus odrzucony przez Swój własny naród, był kamieniem węgielnym nie rozpoznanego przez Izraelitów królestwa.

Upadek tego kamienia i zniszczenie posągu w wizji Nebukadnesara obrazuje powtórne przyjście na ziemię Chrystusa, który jest tym kamieniem – w majestacie i chwale.

Jest to zgodne ze słowami Chrystusa i apostołów. „A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały” (Mat. 25,31). Mówiąc o tym samym wydarzeniu apostoł Paweł stwierdza: „Zaklinam cię tedy przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który będzie sądził żywych i umarłych na objawienie i Królestwo jego; głoś słowo…” (2 Tym. 4,1.2).

I rzeczywiście w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa obecne królestwa ziemskie staną się Jego królestwami. Czytamy o tym w Objawieniu: „Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi Jego i królować będzie na wieki wieków”(11,15).

Części rozbitego cesarstwa rzymskiego nie dadzą się już więc połączyć w jakąś nowoczesną namiastkę Rzymu starożytnego, ale terytorialnie staną się częścią wiecznego królestwa chwały Chrystusowej, które nie będzie miało końca. Złoto, srebro, miedź, żelazo, glina usunięte zostaną przez niezniszczalny kamień.

„Kamień” nie tylko napełnił całą ziemię, ale i Boże królestwo „nie przejdzie na inny lud… samo ostoi się na wieki” (w. 44). Stąd Królestwo, które założy Chrystus będzie wieczne, nie będzie w nim zmian dynastycznych, bo Królestwo to będzie Królestwem Chrystusa, „Kamienia” odrzuconego niegdyś przez budujących.

Możemy zapytać: Jak rozległe będzie to Królestwo Chrystusowe? Daniel mówi, że obejmie ono całą ziemię. Prorok zapewnia: „Sen jest prawdziwy, a wykład jego pewny” (w. 45).

Jak potężnym argumentem prawdziwości Pisma Świętego jest przegląd wydarzeń historycznych aż do współczesnych państw Europy. Babilon był i upadł. Medo-Persja przeminęła. Po Grecji pozostały ruiny. Pozostał Partenon, Platon i Arystoteles. Rzym doszedł do światowej potęgi, podlegały mu liczne narody. Jego stolicę zwano „wiecznym miastem”. Ale miasto to nie było miastem wiecznym. Imperium rzymskie rozpadło się i z niego wyłoniło się stopniowo oblicze współczesnej Europy, takie jak je widzimy dzisiaj.

A jutro? Jutro przyjdzie do nas Król, jeden Jedyny, którego prorok Izajasz nazwał „Bóg mocny, Ojciec wieczności, Książę pokoju” (Izaj. 9,6).

Królestwo Jego nie będzie miało końca ani granic. Będzie królestwem ogólnoświatowym, wiecznym i pełnym chwały Bożej.

Przedmiotem rzeczywistym i najważniejszym tego proroczego obrazu przyszłości i całej wizji jest sarn Jezus Chrystus, „kamień, który odrzucili budowniczowie”. Cała historia – to Jego historia. Bernard Shaw pisał po zakończeniu I wojny światowej: „Jedynym człowiekiem, który wyszedł z wojennych zmagań z poprawioną reputacją i z podniesionym czołem, okazał się Jezus Chrystus”. Dlaczego? Dlatego, że był On tym, który „sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy”. Dokonał On odkupienia ludzkości.

Gdy czytamy to wielkie proroctwo Daniela wygłoszone na pięćset lat przed przyjściem Chrystusa na świat, przypominają nam się słowa z Ewangelii Mateusza: „Co sądzicie o Chrystusie?” (22,42).

A oto co sam Chrystus powiedział używając w stosunku do Siebie symbolu kamienia: „Każdy kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go” (Łuk. 20,18). Czy chcecie rozbić swoje „ja” upadając na ten kamień, czy też wolicie by On upadł na was i zmiażdżył was?

Królestwo Chrystusowe w końcu nastąpi i trwać będzie zawsze. Musimy już teraz, już obecnie poznać Chrystusa, aby w pokoju i miłości spotkać się z Nim, gdy przyjdzie. On bowiem, Król wieków, pragnie być królem naszych serc, królem także i twojego serca! Otwórzmy drzwi naszych serc Jezusowi Chrystusowi. O Nim mówią wszyscy prorocy, że „nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz. Ap. 4,12). Niech Jezus Chrystus będzie dla nas od dziś Zbawicielem i Odkupicielem. Módlmy się do Niego: „Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja” (Mat. 6,10).

0 Comments