Blog

Ewangelia sądu – Sąd i odpowiedzialność

7 marca 2014 • przez • w Ewangelia sądu

1. Sąd i odpowiedzialność

Droga ratunku człowieka nie prowadziła jednak przez jego poprawę, gdyż „śmierci” nie można było poprawić (1Mojż. 2,17). Grzech musiał zostać najpierw osądzony, aby w konsekwencji mogła nastąpić wolność od śmierci.

Jezus Chrystus przyszedł na świat nie po to, aby świat osądzić, ale aby samemu zostać przez niego osądzonym (Iz. 53, 8) . Objawił On Nikodemowi swoją rolę w wielkim planie zbawienia człowieka w następujących słowach: „Jak Mojżesz wywyższył (podwyższył) węża na pustyni, tak musi być wywyższony (podwyższony) Syn Człowieczy, aby każdy, kto w niego uwierzy nie ‘musiał zostać ukarany’, ale miał życie wieczne” (Jan 3,14-15).

Wypowiedź ta stanowi klucz do zrozumienia Bożego sądu. Bóg wziął na siebie odpowiedzialność osądzenia grzechu i w osobie Swego Syna sam poniósł wyrok wydany przeciwko grzechowi (2Kor. 5,21).

Z tej perspektywy możemy zauważyć, że istnieją sądy tak przed, jak i po ukrzyżowaniu Chrystusa – sądy przedeschatologiczne i sądy eschatologiczne. Przed ogłoszeniem wyroku Bóg zawsze ostrzegał nieposłusznych. Kiedy nadal Go ignorowali wtedy, w Swym miłosierdziu, nawiedzał ich sądami, aby zwrócić ich uwagę i doprowadzić do pokuty. Przez tego rodzaju sądy Bóg wymagał zaprzestania ukrywania grzechów i nakazywał przynoszenie ich do Niego, aby mógł je zniszczyć zanim nadejdzie próba: „Kto zasłania grzechy swoje, nie poszczęści mu się, ale kto je wyznaje i opuszcza, miłosierdzia dostąpi” (Przyp. Sal. 28,13 BG).

Już w czasach patriarchów wielokrotnie mamy do czynienia z tego rodzaju sądami Bożymi. Sądy te zawsze jednak obwarowane były określoną procedurą. Kolejność, już od upadku w grzech, była zawsze taka sama: (1) przestępstwo, (2) dochodzenie, (3) wyrok[1].

Potop

Historia potopu, podobnie jak sprawozdanie o upadku Adama i Ewy, jest również historią sądu. (1) Na skutek gwałtownego zaniku prawdziwej pobożności lawinowo narasta fala zła. Bóg zmuszony zostaje do interwencji, jednak wcześniej postanawia dokładnie zbadać zaistniałą sytuację. (2) Następnie szuka On sposobu, aby ratować ludzi. Jego Duch zmaga się z człowiekiem[2], jednak z jego strony nie ma żadnej pozytywnej odpowiedzi. Mimo tak niekorzystnej dla człowieka sytuacji, Bóg postanawia dać mu jeszcze jedną szansę: „Będzie więc życie jego trwać sto dwadzieścia lat” (1Mojż. 6,3). Jest to obraz hojności Boga w miłosierdzie, które ostatecznie zostaje zlekceważone.

Po upływie tego czasu Bóg ponownie przychodzi, aby zbadać sytuację. To, co ujrzał, sprawiło, iż „żałował[3] Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał[4] nad tym w sercu swoim” (1Mojż. 6,6). Wypowiedź ta nie ma nic wspólnego z obrazem mściwego Boga, szukającego zemsty. Jest to obraz Boga miłującego, szczodrze obdarzającego swą łaską oraz Jego wielkiego bólu związanego z ustawicznym jej odrzucaniem. Bóg ostatecznie zmuszony zostaje do zatamowania istniejącej lawiny zła.

W celu lepszego zrozumienia tego, co miało miejsce podczas potopu, należy przeanalizować hebrajskie słowo szahat. Ma ono dwa znaczenia w językach nowożytnych: zniszczyć i zdeprawować. Przyjrzyjmy się, jak słowo to zostało wykorzystane w 1Mojż. 6,11-14: „Ale ziemia była skażona [szahat] w oczach Boga i pełna nieprawości. I spojrzał Bóg na ziemię, a oto była skażona [szahat], gdyż wszelkie ciało skaziło [szahat] drogę swoją na ziemi. Rzekł tedy Bóg do Noego: Położę kres wszelkiemu ciału, bo przez nie ziemia pełna jest nieprawości; zniszczę [szahat] je wraz z ziemią.”

(3) Bóg zapowiada unicestwienie [szahat] tego, co już wcześniej zostało przez ludzi skażone [szahat]. Wydaje się mówić: „Ja dopełnię zniszczenia tego, co wy już wcześniej zniszczyliście”. Taka sama myśl pojawia się w Księdze Objawienia, gdzie Pan zapowiada, iż „zniszczy tych, którzy niszczą ziemię” (Obj. 11,18). Stwórca nigdy nie niszczy tego, co jest wartościowe (Iz. 42,3), ale to, co zostało przez człowieka „zepsute”. Zatem to, co przedstawiał sobą świat przedpotopowy, było w stanie agonalnym. Bóg w swej łasce uratował to, co jeszcze dało się uratować. Niestety, było to jedynie kilka osób.

Sodoma i Gomora

Kolejnym opisem potwierdzającym, że Bóg „nie ma upodobania w śmierci bezbożnika” (Ezech. 33,11) i zanim zdecyduje się taki krok, najpierw dokonuje dogłębnej oceny sytuacji, jest historia zniszczenia Sodomy  i Gomory.

(1) W rozmowie z Abrahamem Bóg wyraził ogromny niepokój stanem panującym w tych miastach: „Wielki rozlega się krzyk przeciwko Sodomie i Gomorze, że grzech ich jest bardzo ciężki” (1Mojż. 18,20). (2) W związku z tym postanawia dokładnie się temu przyjrzeć: „Zstąpię więc i zobaczę, czy postępowali we wszystkim tak, jak głosi krzyk, który doszedł do mnie, czy nie; muszę to wiedzieć” (1Mojż. 18,21). Jak widzimy, na tym etapie nie ma jeszcze mowy o jakimkolwiek zniszczeniu. Słowa: „muszę to wiedzieć” świadczą o tym, z jaką rzetelnością Bóg gromadzi informacje o domniemanym przestępstwie.

Wraz z nastaniem wieczoru dwaj aniołowie wysłani przez Boga weszli do Sodomy. Jeszcze tej samej nocy jej mieszkańcy udowodnili swoim postępowaniem, że krzyk dochodzący do Boga przeciwko temu miejscu był w pełni uzasadniony (1Mojż. 19,9). Zepsucie moralne obywateli Sodomy stało się realnym zagrożeniem nie tylko dla przybyłych tam aniołów, ale także dla mieszkającego w tym mieście Lota oraz jego rodziny. (3) Aniołowie wyprowadzili ich zatem z miasta, a o świcie Bóg unicestwił mieszkańców Sodomy i Gomory zsyłając na nich ogień z nieba. Dokonało się to w oparciu o materiał dowodowy, jaki zgromadził On za pośrednictwem wysłanych tam aniołów.

W rozmowie, jaką wcześniej przeprowadził Abraham z Bogiem odnośnie Sodomy i Gomory, możemy zauważyć, że nie był on w pełni przekonany o miłosiernym charakterze Boga: „Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym?” (1Mojż. 18,23). Abraham stanął tutaj w roli obrońcy miasta w oparciu o swoje najlepsze zrozumienie sprawiedliwości, a Bóg przychylił się do jego prośby.

Zarówno historia potopu, jak i zniszczenia Sodomy i Gomory, mają ogromne znaczenie symboliczne. Stały się one bowiem, w nauczaniu Jezusa, przykładem czasów ostatecznych (Łuk. 17,26-32). W obydwu przypadkach, podobnie jak podczas upadku Adama i Ewy, dostrzec możemy te same elementy: popełnione przestępstwo, dostrzeżenie winy, uzyskanie dowodów oraz wyrok. Jednak, czy taki sposób podejścia do problemu grzechu charakteryzował Boga na przestrzeni całego Starego Testamentu?

Czasy Mojżesza

Po wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu na pustynię doszło tam, za sprawą Mojżesza, do ustanowienia nad Izraelem sędziów (2Mojż. 18,13-26). Uczyniono ich przełożonymi nad ludem, aby sądzili w każdym czasie Izraela, a jedynie ważniejsze sprawy, co do których byłyby nadal wątpliwości, miano przedstawiać Mojżeszowi. Była to pierwsza instytucja powołana do istnienia w Izraelu, która w imieniu Boga i w oparciu o Jego Zakon miała rozstrzygać wszelkie kwestie sporne (5Mojż. 1,16-17).

Jednak, zaraz po wybudowaniu Przybytku i ustanowieniu służby kapłańskiej, Bóg rozdzielił urząd sędziowski w Izraelu na trzy części: (1) W miejsce Mojżesza, ustanowił najwyższym sędzią najwyższego kapłana. Od tej pory Sąd Najwyższy zasiadał w świątyni (5Mojż. 17.8-13). Następnie powołane zostały do istnienia sądy niższych instancji: (2) „sądy okręgowe” w miastach ucieczki, składające się z pewnej grupy kapłanów tam zamieszkujących[5] (3) oraz „sądy rejonowe” we wszystkich pozostałych miejscowościach, składające się z urzędujących w nich sędziów, instytucji ustanowionej przez Mojżesza (5Mojż. 16,18).

Jeżeli po „wysłuchaniu” oraz „należytym zbadaniu” sprawy (5Mojż. 17,4), sędziowie niższych instancji nie potrafili jej rozstrzygnąć, to Pan polecił im przyjść z tym problemem do Świątyni. Wówczas najwyższy kapłan, kapłan-sędzia oraz sędzia z danego terenu wspólnie podejmowali decyzję, a od wyroku, który wówczas wydali, nie było już odwołania. To był ostateczny sąd: „Postąpisz zgodnie z pouczeniem, jak cię pouczą, i zgodnie z prawem, jak oni orzekną (…) A jeśli ktoś w zuchwalstwie swoim nie usłucha kapłana, będącego tam na służbie u Pana, Boga twego, lub sędziego, to ten człowiek poniesie śmierć, i wyplenisz to zło z Izraela” (5Mojż. 17,11-12). Wyrok orzekany był nie tylko w sprawach religijnych, ale również i cywilnych, np.: podejrzenie o niewierność (4Mojż. 5,11-31), przelew krwi, roszczenia majątkowe, obrażenia cielesne itp. (5Mojż. 17,8-13).

Czasy Sędziów

Krótko po osiedleniu się w Ziemi Obiecanej (po śmierci Jozuego i jego pokolenia), Izrael popadł w bałwochwalstwo, wskutek czego opuścili oni Boga swoich ojców, chodząc za innymi bogami, oraz odstąpili od Jego nakazów, łamiąc w ten sposób postanowienia przymierza zawartego na Synaju. To doprowadziło do sytuacji, w której ustanowiony wówczas system sądowniczy, mający chronić obywateli, praktycznie przestał spełniać powierzone mu zadanie.

Mimo to Bóg nie unieważnił go. Z uwagi na brak możliwości egzekwowania prawa, zmuszony został do powołania do istnienia, niezależnie od już istniejących instytucji sędziowskich, szczególnych sędziów w Izraelu. Byli to przeważnie bohaterowie wojenni, powoływani przez Boga do ratowania ludu z rąk ich oprawców. Pismo Święte sprawozdaje, że ilekroć powołany został taki sędzia, „to Pan był z tym sędzią”. Fakt ten uznawany był przez cały naród (Sędz. 2,8-23). Słowo Boże nazywa ich mosziah, tzn. wybawca[6].

Wraz z upływem czasu kompetencje tego urzędu poszerzone zostały o dzieło jednania ludu z Bogiem (1Sam. 2,25). Taką rolę pełnił Heli, o którym Pismo Święte sprawozdaje, że „przez czterdzieści lat był sędzią w Izraelu” (1Sam. 4,18), a następnie Samuel, ostatni sędzia, o którym czytamy, że „był sędzią w Izraelu przez całe swoje życie” (1Sam. 7,15).

Czasy królów

Kolejna zmiana nastąpiła w czasach Samuela, kiedy to Izrael zapragnął mieć króla, aby to on ich sądził (1Sam. 8,5). Do tej pory sędzią ich był Bóg. Najwyższy kapłan, sprawujący w świątyni funkcję sędziego, pełnił ją jedynie w Jego imieniu. Z kolei ustanawiani przez Niego sędziowie pełnili ją lokalnie przez pewien czas. To była zasadnicza różnica, oddzielająca Izrael od innych narodów, jednak po wybraniu sobie króla sąd nad Izraelem przeszedł w jego ręce[7]. I chociaż Samuel miał uzasadnione pretensje do ludu, że wzgardzili oni Bogiem, aby Ten „nie był królem nad nimi” (1Sam. 8,7), to Bóg uszanował ich wybór. Odtąd król miał przejąć obowiązki, które do tego czasu były w kompetencji sędziów, i w imieniu Boga sprawować sąd w Izraelu[8].

Dawid

Dawid był w pełni świadomy roli, jaką Bóg-Sędzia odgrywał w Izraelu. Kiedy Pan wydał Saula w jego ręce, nie uczynił mu nic złego. Odciął jedynie skrawek jego płaszcza na dowód, że nie ma względem króla złych zamiarów (1Sam. 24,3-23). Jednak słowa, które wówczas wypowiedział do Saula, są niezwykle ważne:

„Niech Pan rozsądzi między mną a między tobą i niech ci odpłaci Pan za mnie, lecz ręka moja nie podniesie się na ciebie (…) Niech tedy PAN BĘDZIE SĘDZIĄ i rozsądzi między mną a między tobą, niech zobaczy i ujmie się za sprawą moją, i odda mi sprawiedliwość przed tobą” (1Sam. 24,13.16)[9].

Dawid doskonale zdawał sobie sprawę, że Bóg-Sędzia jest sprzymierzeńcem uciśnionych: „My, bowiem musimy umrzeć i jesteśmy jak woda rozlana po ziemi, której nie da się już zebrać; Bóg jednak nie odbiera życia, ale obmyśla sposoby, jakby skazanego wygnańca sprowadzić z powrotem” (2Sam. 14,14); oraz że jest Bogiem łaskawym, a Jego sąd jest powodem do radości dla Jego ludu (2Sam. 22). W taki sam sposób miał również postępować król, czego nie można było powiedzieć o Saulu.

Bóg nie zrzekł się swojego panowania. Nadal pozostawał prawdziwym Królem oraz Sędzią w Izraelu, a Dawid był narzędziem w Jego rękach. W swoich psalmach przedstawia on Boga sądu zarówno jako wybawcę, jak i mściciela (Ps. 18,48.49; 58,12; 94,1-6.22.23; 149,4.7.9; itp.)[10]. I choć taki obraz Boga może wydawać się dość szokującym dla współczesnego czytelnika, to jednak, jak trafnie zobrazował to J. B. Doukhan, „nie da się zachęcić lwa, by pozwolił odejść jagnięciu. Aby uratować jagnię, trzeba pokonać lwa. Dlatego też hebrajskie słowo tsedaka, które oznacza „prawość”, wskazuje na ukaranie agresora, ale jednocześnie oznacza „miłość”, gdyż wskazuje na wyzwolenie uciśnionego i przywrócenie go do życia”[11]. Jest to wymowny obraz Boga. Być sędzią, sądzić oznacza zdaniem Dawida ratować. Tylko wówczas, gdy człowiek nie chciał przyjąć ofiarowywanego mu wybawienia, przychodził sąd w jego negatywnej formie.

Jako prorok (Dz. Ap. 2,30) Dawid opisał także wizję Sądu Ostatecznego: „Lecz Pan trwa na wieki, ustawia na sąd tron swój. Sądzić będzie świat sprawiedliwie, bezstronnie osądzać ludy” (Ps. 9,8-9). Nieodzownym elementem tego sądu jest tron: „Zasiadłeś na tronie sędziego sprawiedliwego (…) Wszak tam postawione są trony sądu, trony domu Dawidowego” (Ps. 9,5; 122,5).

Kiedy władzę objął Salomon, syn Dawida, kazał on wybudować specjalną salę „gdzie odbywał sądy, a wiec salę sądową” (1Król. 7,7). Sala ta nazwana została również „salą tronową”. Jest to niezwykle ważna informacja, ponieważ w tym miejscu po raz pierwszy w Piśmie Świętym, ale nie ostatni, tak jednoznacznie połączono tron z sądem. Idea ta zostanie później wyraźnie rozwinięta w Księdze Daniela: „A gdy patrzyłem, postawiono trony i usiadł Sędziwy (…) Jego tron jak płomienie ogniste (…) zasiadł sąd i otworzono księgi” (Dan. 7,9-10); a swoje uwieńczenie znajdzie w Księdze Objawienia: „I zaraz popadłem w zachwycenie. A oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś [Bóg] (…) A wokoło tronu dwadzieścia cztery trony, a na tych tronach siedzących dwudziestu czterech starców” (Obj. 4-5). Wszystkie te teksty wskazują na cudowną wręcz jedność wielu autorów w opisywanym przez nich zagadnieniu sądu.

Prorocy

W każdej z ksiąg proroczych odnaleźć można fragmenty, które poruszają zagadnienia związane z sądem: bądź o charakterze lokalnym, bądź też globalnym.

Prorok Izajasz rozpoczyna swą księgę opisem moralnego upadku Izraela (Iz. 1,21) oraz zapowiedzią sądu (w. 27). Obietnica złożona Izraelowi przez Boga w kontekście tego sądu brzmi: „I przywrócę ci twoich sędziów jak niegdyś” (w. 26). Przypomniana została tutaj pozytywna rola, jaką sędziowie odegrali w Izraelu w przeszłości. Ci nowi sędziowie, nazwani także „książętami”, mieli stanąć na straży czystości moralnej ludu. Izajasz pisze, iż będą oni „jak kryjówka przed wiatrem i jak schronienie przed ulewą, jak strumienie wód na suchym stepie, jak cień potężnej skały w ziemi spragnionej” (Iz. 32,2). Nie są oni narzędziami pomsty, ale są narzędziami wybawienia: „Pan jest naszym sędzią (…) On nas wybawi” (Iz. 32,22).

Dzieło to, według Izajasza, miało dokonać się w świątyni (Iz. 6,1)[12]. Tam Bóg, Król i Sędzia, „zmyje brud córek syjońskich i usunie plamy krwi z Jeruzalemu tchnieniem sądu” (Iz. 4,4), a sąd ten wywyższy Go na oczach całego wszechświata (Iz. 5,16).

Wielokrotnie w tej księdze sąd łączony jest z potrzebą sprawiedliwości, którą ostatecznie ma zaprowadzić Mesjasz: „Oto sługa mój, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie. Złożę na niego Ducha mego, a On obwieści narodom sąd” (Iz. 42,1 – cytowany wg Mat. 12,18). Izajasz podkreśla, że sprawiedliwość osiągalna jest jedynie przy pomocy sądu (Mat. 12,20)[13].

W Księdze Ezechiela możemy zobaczyć, jak w praktyce wypełnił się  sąd nad Izraelem  (Ezech. 5,8). Ponieważ wydanie wyroku wymagało rozpatrzenia każdego przypadku indywidualnie, Bóg przybył na Swoim tronie na sąd do świątyni w Jerozolimie (Ezech. 8,1-11,23). Sąd ten przedstawiony został w symbolu anioła wyposażonego w przybory do pisania, za pomocą których czynił on znak na czołach ludzi, oddzielając w ten sposób prawych od niegodziwych (Ezech. 9,4).

Ezechiel wymienia Noego, Daniela i Joba jako czołowe postacie związane z sądem (Ezech. 14,14-20). Wskazuje on na trzy płaszczyzny boskiego sądu, od ogólnego do szczególnego: nad ziemią (Noe), nad ludem izraelskim (Daniel), nad rodziną i jednostką (Job)[14].

Księga Daniela uznaje sąd za najważniejsze wydarzenie[15]. Według jednego z Midraszy, Bóg ujawnił Danielowi przeznaczenie Izraela oraz datę Sądu Ostatecznego: „Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków, a będzie oczyszczona świątynia” (Dan. 8,14 BJW)[16].

Podobnie jak u Izajasza (Iz. 6,1), również w Księdze Daniela świątynia odgrywa istotną rolę; tam bowiem, w niebiańskiej „sali tronowej”, odbywa się Sąd Ostateczny (Dan. 7,9.10.13.14). Ostatnie wyroki i sądy wychodzą z Bożej świątyni (Obj. 15,5-8)[17]. Oczyszczenie świątyni starotestamentowej było głównym elementem wielkiego Dnia Sądu – yom kippur. „W tym dniu bowiem zostanie dokonane przebłaganie za was, aby was oczyścić. Od wszystkich waszych grzechów będziecie oczyszczeni przed Panem” (3Mojż. 16,30) [18].

Kiedy ustawiono trony, a Starodawny zasiadł ubrany w szatę białą jak śnieg, wówczas dopiero „otworzono księgi”. Obrady wyłoniły z grona podsądnych grupę ludzi sprawiedliwych, na skutek czego „prawo zostało przyznane Świętym Najwyższego” (Dan. 7,22)[19]. W języku aramejskim czytamy dosłownie, że sąd został orzeczony na korzyść świętych (nie przeciwko nim). Ze struktury tekstu wynika, iż sąd ten ma miejsce jeszcze przed końcem świata, ale zaraz po zakończeniu panowania „małego rogu”: „I będzie mówił zuchwałe słowa przeciwko Najwyższemu, będzie męczył Świętych Najwyższego, będzie zamyślał odmienić czasy i zakon; i będą wydani w jego moc aż do czasu i dwóch czasów i pół czasu. Potem odbędzie się sąd i pozbawią go władzy, aby ją ostatecznie zniszczyć i obalić” (Dan. 7,25.26).

F. Dusterward, napisał: „Niewątpliwie prorok Daniel opisuje tu sąd Boży nad wrogimi mocami (…) Jednak to, co jest tutaj napisane, w przeciwieństwie do przypuszczeń wielu wcześniejszych interpretatorów (Teodora i innych), nie jest ogólnym sądem nad światem ani sądem Bożym na ziemi, ale raczej miejscem tego sądu jest niebo. Kontekst wskazuje, że jest to sąd wstępny, który później zostanie potwierdzony podczas ogólnego sądu nad światem” [20]. W wyniku obrad tego sądu każdy, kto był zapisany w księdze żywota, został zbawiony.

W wizji sądu – z rozdziału siódmego – na pierwszy plan wyłaniają się: „tron”, „Sędziwy” i „otwarte księgi”. Na całym starożytnym Bliskim Wschodzie, a w szczególności w Izraelu (o czym była już mowa wcześniej), sąd należał do króla. Król, siedząc na swoim tronie, podejmował decyzje prawne. Hebrajskie słowo korse (tron) jest wspólnym dla Semitów słowem oznaczającym miejsce siedzące, miejsce honorowe, a przez implikację „tron”[21]. Połączony jest z nim czasownik jsb używany na opisanie zasiadania lub wstępowania na (królewski) tron (1Król. 1,46). Stary Testament stoi na stanowisku, że tron Boga znajduje się w niebie (Ps. 11,4; 103,19; Iz. 66,1; 1Król. 22,19), jest on święty (Ps. 47,8) i mieści się na (albo pomiędzy) cherubinach (1Sam. 4,4; 2Sam. 6,2; 2Król. 19,15; Ps. 80,1; 99,1)[22].

Zwrot „Sędziwy” znajduje się tylko w tym jednym miejscu w całym Piśmie Świętym i oznacza samego Boga. Zgodnie z biblijnymi wyobrażeniami, Jego „sędziwy” wiek, będący oznaką mądrości, najlepiej kwalifikuje Go do roli sędziego. Bóg jest tym, który zna całą historię, a w związku z tym najlepiej spełnia kryteria, aby być obiektywnym Sędzią.

Księga Joela określa wydarzenia związane z sądem (Joel 1,15), mianem nadejścia „dnia Pana” (Joel 1,15; 2,1). Zarówno Joel, jak i Bóg, nawołują, aby ogłosić święty post: „Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu (…) Zatrąbcie na rogu na Syjonie, ogłoście święty post, zwołajcie zgromadzenie! Zgromadźcie lud, poświęćcie zebranie, zbierzcie starszych, zgromadźcie dzieci i niemowlęta! Niech oblubieniec wyjdzie ze swej komory, a oblubienica ze swej komnaty! Niech kapłani, słudzy Pana, zapłaczą między przedsionkiem a ołtarzem” (Joel 2,12-17).

Trąbienie na rogu, post i uroczysta skrucha, zgromadzenie całej społeczności, szczególna postawa kapłanów, to wszystko dotyczyło yom kippur owego wielkiego Dnia Sądu (3Mojż. 23,27-32). W tym wezwaniu do okazania skruchy Joel posłużył się słownictwem zaczerpniętym z Dnia Pojednania.

Także Księga Malachiasza bezpośrednio łączy sąd ze świątynią: „Potem nagle przyjdzie do swej świątyni Pan, którego oczekujecie (…) Wtedy przyjdę do was na sąd” (Mal. 3,1-3.5). Bóg przychodzi do swej świątyni. Tam sprawuje sąd i oczyszcza swój lud: „Gdyż jest on jak ogień odlewacza, jak ług foluszników. Usiądzie, aby wytapiać i czyścić srebro. Będzie czyścił synów Lewiego i będzie ich płukał jak złoto i srebro” (Mal. 3,2-3). Tekst ten opisuje to samo wydarzenie, o którym pisał prorok Daniel: „I widziałem w widzeniach nocnych: Oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś, podobny do Syna Człowieczego; doszedł do Sędziwego i stawiono Go przed Nim” (Dan. 7,13). Przyjście Pana do swojej świątyni ma miejsce jeszcze przed Jego powtórnym przyjściem na ziemię i ma na celu „oczyścić synów Lewiego”, czyli Jego Kościół.

Sąd opisany na kartach Starego Testamentu przedstawiony jest przede wszystkim z punktu widzenia uciśnionych i cierpiących, a element kary i potępienia, oczywiście zawarty w biblijnym nauczaniu, występuje dopiero jako zasada wtórna. Naukę o sądzie powinniśmy zatem postrzegać z perspektywy wyłaniającego się globalnego obrazu sądu. Jest on przedstawiony w kontekście zbawienia oraz zwycięstwa nad wszelkim złem: „Bo Pan jest naszym sędzią… On nas wybawi” (Iz. 33,22).

Ponieważ Bóg jest niezmienny, w związku z tym także i Nowy Testament powinien przedstawiać Go pełnym współczucia oraz troski (Mal. 3,6; Hebr. 13,8), a Jego urząd sędziowski jako gwarancję sprawiedliwości.

Jezus

W nauczaniu Chrystusa element sądu jest wyraźnie obecny. Szczególny obraz Boga jako Sędziego odnaleźć można w dwóch Jego przypowieściach: Przypowieści o niesprawiedliwym sędzi (Łuk. 18,1-8) oraz Przypowieści o złym słudze (Mat. 18,23-35). W obu tych historiach Chrystus posłużył się porównaniami, które oparte zostały zarówno na podobieństwach, jak i na przeciwstawieństwach.

Podobieństwa: W Przypowieści o niesprawiedliwym sędzi Bóg porównany został z tytułowym sędzią, przede wszystkim w kontekście Jego sędziowskiego urzędu. Podkreślony został tutaj fakt, że nadrzędną rolą Boga-Sędziego jest branie w obronę pokrzywdzonych. Podobnie jak ów sędzia z przypowieści, który zdecydował się ostatecznie wziąć w obronę kobietę, która go o to usilnie prosiła (w. 3), również Bóg jest tym, który bierze „w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego we dnie i w nocy” (w. 7). Jak wynika z tej przypowieści, Bóg może stać się Sędzią człowieka, w pozytywnym tego słowa znaczeniu jedynie wówczas, gdy zostanie o to poproszony. Myśl tę podkreśla bardzo wyraźnie Przypowieść o złym słudze, w której Bóg-Sędzia czyni obrachunek ze swoimi sługami. Tam na szczególną uwagę zasługuje wypowiedź Króla, potwierdzająca taki tok rozumowania: „…darowałem ci, boś mnie prosił” (w. 32).

Przeciwieństwa: W przeciwieństwie do niesprawiedliwego sędziego, Bóg nie zwleka z wzięciem w obronę swoich wybranych, chociaż niektórym może się tak wydawać. Ujmując się za wybranymi, kieruje się On zupełnie innymi motywacjami, aniżeli ów niesprawiedliwy sędzia. Kieruje Nim przede wszystkim miłość i współczucie (Mat. 18,27).

Apostołowie

Zarówno apostoł Paweł, jak i apostoł Piotr, uważali sąd za integralną cześć ewangelii, którą głosili. Paweł wspomina, że „Pan sądzić będzie swój lud” (Hebr. 10,30). Piotr z kolei dodaje, że sąd ten nie tylko obejmie lud Boży, ale że się od niego rozpocznie: „Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie wierzą ewangelii Bożej?” (1Piotr 4,17).

Faktycznie wszyscy ludzie będą musieli pokazać się przed „tronem sędziowskim” (gr. – bematos) Chrystusa (2Kor. 5,10). Wówczas dokona się ostateczne oddzielenie fałszywych wierzących od prawdziwych[23]. George E. Lad tak pisze na ten temat: „Dekret o uniewinnieniu ogłoszony nad nami na Golgocie musi zostać potwierdzony szczególnym Bożym wyrokiem w dniu sądu”[24]. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek mściwości czy chęci odwetu, a raczej o pragnieniu zbawienia jak największej ilości ludzi w oparciu o sprawiedliwe zasady sądu: „Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami” (Rzym. 8,33-34).

Apostoł Paweł, będąc niesłusznie oskarżanym przez Żydów, w swojej mowie obronnej zwrócił się do namiestnika Feliksa tymi słowy: „Wiedząc, że od wielu lat jesteś sędzią nad tym narodem, przystępuję spokojnie do mojej obrony” (Dz. Ap. 24,10). Mając czyste sumienie Paweł spodziewał się więcej po rzymskim namiestniku, niż po arcykapłanie Ananiaszu, który nadużył już wcześniej wobec Pawła swojego sędziowskiego urzędu, każąc uderzyć go w twarz jeszcze zanim go wysłuchał. Paweł rzekł wówczas do niego: „Uderzy cię Bóg, ściano pobielana; zasiadłeś tu, aby mnie sądzić według zakonu, a każesz mnie bić wbrew zakonowi?” (Dz. Ap. 23,3). Żaden sąd ani też żaden sędzia w Izraelu nie mógł postępować według własnej oceny sprawiedliwości, ale wszystko musiało opierać się na świętych zasadach Zakonu. Już wcześniej Nikodem był wyrazicielem takiej samej zasady, mówiąc: „Czyż Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co czyni?” (Jan 7,51 BT). Jeżeli w ten sposób postrzegana była sprawiedliwość w Izraelu, w oparciu o święty Zakon Boży, to czyż jego Dawca nie miałby sam stosować się w swoim postępowaniu sędziowskim do jego postanowień?

 


[1] William H. Shea, “Selected Studies on Prophetic Interpretation”, w DARCOM, s. 1-29.

[2] Dosłownie powiedziane jest, że się z nimi sądzi [hebr. jadon].

[3] Hebr. naham – słowo to jest używane w przypadku, gdy ktoś biegnie za kimś innym i dostaje zadyszki. Bóg biegnie za człowiekiem, ale nie jest w stanie go dogonić.

[4] Hebr. acaf – słowo to bywa używane w odniesieniu do kobiety, tuż przed porodem, gdy odczuwa ona przedporodowe bóle, przy porodzie pojawia się owo acaf.

[5] Jak podaje Leslie Hardinge: „Miasta te były strategicznie rozmieszczone, by w nagłym przypadku, Izraelici mogli przyjść i uzyskać sprawiedliwość oraz pouczenie od kapłanów. Miasta ucieczki były wspólnotą domów kapłańskich (…) Jeżeli człowiek przypadkowo zabił kogokolwiek i uciekł do miasta ucieczki, korzystając z prawa azylu, kapłan chronił go aż do wysłuchania jego historii. Następnie sprawa jego trafiała przed sąd po to, aby mogła być wymierzona sprawiedliwość zgodnie z prawem. Dopiero śmierć najwyższego kapłana oczyszczała winowajcę od wszelkich sankcji karnych.” (Leslie Hardinge, Cienie Jego ofiary, s. 23-24).

[6] Sędz. 3,9.15; 6,36; 12,3.

[7] Jeszcze po podziale królestwa urząd sędziowski nadal rozdzielony był pomiędzy króla a najwyższego kapłana. Król Judy Jechoszafat powiedział: „Oto arcykapłan Amariasz postawiony jest nad wami we wszelkich sprawach dotyczących Pana, a Zebadiasz, syn Ismaela, książę z rodu Judy, we wszystkich sprawach dotyczących króla” (2Kron.19,11).

[8] Do obowiązków króla należało obecnie zagwarantowanie wybawienia ludowi, co wcześniej było rolą sędziów. Bóg przemówił do Samuela: „Jutro o tym czasie przyślę do ciebie męża z ziemi Beniamin, tego namaścisz na księcia nad ludem moim izraelskim, on wybawi mój lud z ręki Filistyńczyków, gdyż wejrzałem na mój lud i jego krzyk dotarł do mnie” (1Sam. 9,16).

[9] Podobne zrozumienie posiadał wcześniej także kapłan Heli: „Jeżeli zgrzeszy człowiek przeciwko człowiekowi, sędzią jego jest Bóg. Ale jeżeli człowiek zgrzeszy przeciwko Panu, kto się za nim wstawi?” (1Sam. 2,25) Heli dokonuje porównania dwóch sytuacji: (1) gdy jeden człowiek zgrzeszy przeciwko drugiemu i (2) gdy człowiek zgrzeszy przeciwko Bogu. W pierwszym przypadku Bóg staje się sędzią, w drugim zaś człowiek zostaje sam. Powstaje zatem pytanie: Którego z nich Bóg staje się sędzią? Tego, który krzywdę wyrządził, czy też tego, który krzywdy doświadczył? W odniesieniu do drugiej części tego tekstu, wydaje się być logiczne, że Bóg stawał się sędzią (stawał po stronie) pokrzywdzonego („kto się za nim wstawi”). Nacisk położony został tutaj nie na element kary, ale wybawienia. Wniosek wydaje się być zatem następujący: Bóg jest w pierwszej kolejności sędzią pokrzywdzonego. Z kolei człowiek, który wystąpił, czy to przeciwko swojemu bliźniemu, czy też przeciwko Bogu, został takiego przywileju pozbawiony, co oznacza, że sam będzie musiał zdać sprawę ze swojego czynu. A zatem zwrot: „sędzią jego jest Bóg”, ma wymowę pozytywną a nie negatywną, jak tekst ten często bywa interpretowany.

[10] Zwrot: „Bóg pomsty” z Ps. 94,1 oznacza, że Pan Bóg nie jest agresorem, ale jest Tym, który „odpłaca za niegodziwość” (w. 23). On „oddaje pysznym to, na co zasługują” (w. 2).

[11] Jacques B. Doukhan, Wizja przyszłości w starożytnej księdze, s.126.

[12] T. F. Glasson, Revelation of John, s.40. Podobnie jak „w Objawieniu, miejsce zamieszkania Boga opisane zostało jako połączenie świątyni i królewskiego dworu. Byłby to w powiązaniu z Objawieniem fragment, który łączy królewskie z kapłańskim”.

[13] W Iz. 34,11 wymienione zostały narzędzia, za pomocą których Bóg będzie oceniał podsądnych: „Pan rozciągnie na niej sznur na spustoszenie i ustawi wagę na zniszczenie” (patrz Obj. 11,1-2).

[14] Jacques B. Doukhan, Wizja przyszłości w starożytnej księdze, s.134.

[15] Jacques B. Doukhan, Wizja przyszłości w starożytnej księdze, s.125. (Midrasz Koher. Tov. 31,7).

[16] Tego samego słowa użytego w greckim tłumaczeniu LXX w Dan. 8,14, odnoszącego się do końcowego niebiańskiego oczyszczenia świątyni, użyto również w Liście do Hebrajczyków, mianowicie kazariszestai, aby wyjaśnić potrzebę oczyszczenia „samych rzeczy niebiańskich” (Hebr. 9,23). Nie ma wątpliwości, że oba teksty odnoszą się do tego samego wydarzenia, już wcześniej przedstawionego cieniowo przez symboliczny rytuał z Dnia Pojednania (3Mojż. 16,16).

[17] Dr Hasel wyjaśnia, że rdzeń „cdk” jest w języku hebrajskim często używany w kontekście sądu: „Słowo to jest często tłumaczone jako ‘usprawiedliwić’ lub ‘oczyścić z zarzutu’. Dlatego użycie tego słowa przez Daniela wskazuje na połączenie ‘oczyszczenia’ świątyni z sądem” (Clifford Goldstein, Prosto o roku 1884, s. 67).

[18] Odnośnie związku z czasem, który ma mieć swoją kulminację w antytypicznym, niebiańskim Dniu Pojednania, zgodnie z Dan. 8, patrz A.M. Redriguez, „Significance of the Cultic Language in Dan. 8,9-14”, w F.B. Holbrook, ed., Symposioum on Daniel, s. 527-549.

[19] W oryginale hebrajskim czytamy: „sąd dany był dla świętych”. W RSV oddano interpretację zgodnie z językiem hebrajskim: „sąd dano świętym”. NEB ma: „Wtedy sąd był dany w imieniu świętych”. Różne hebrajskie leksykony faworyzują to drugie znaczenie: „Sąd był dany w ich imieniu”. /Hebr and Engl Lex of Old Test p. 1088/; „Sąd jest wyraźnie w ich imieniu.” /Koehler and Baumgartner p. 1065/; „Decyzja została wykonana” (Montgomery w International Critical Commentary). Wszystkie te tłumaczenia zgadzają się, że  ideą tego sądu jest działanie w imieniu świętych i że w rezultacie jego werdyktu święci otrzymają królestwo (E. Heppenstall, Nasz Najwyższy Kapłan, s. 121-122).

[20] F. Dusterward, Die Weltreiche und das Gottesreich, s. 177.

[21] „Termin tron (hebr. korse) oznacza tron specyficznego typu, rezerwowany na specjalną okazję… Jest oczywiste, że mamy tu do czynienia ze sceną sądu. Odkąd sąd zajął miejsce w niebieskiej świątyni, musimy widzieć w tym nową fazę służby w świątyni obejmującą dzieło sądu” (E. Heppenstall,  Nasz Najwyższy Kapłan, s. 112).

[22] „Cherubini w świątyni byli wyobrażeniem żywych cherubinów podtrzymujących niebiański tron Boży (Ezech. 1,5) i zwracali uwagę na niebiańskie usytuowanie tego tronu” (M. Haran, “The Ark and the Cherubim”, w A.R. Treiyer, The Day of Atonement…, s. 91).

[23] Przypowieść o sieci (Mat. 13,47-49), Przypowieść o pszenicy i kąkolu (Mat. 13,24-30.36-43), Przypowieść o szacie weselnej (Mat. 22,1-14) itd.

[24] George E. Lad, I Believe in the Resurrection, s. 148.

0 Comments