Blog

Ewangelia sądu – Chrystus i rzeczywistość nowotestamentowa

7 marca 2014 • przez • w Ewangelia sądu

3. Chrystus i rzeczywistość nowotestamentowa

Trudno byłoby w pełni pojąć plan zbawienia, zwłaszcza śmierć Chrystusa jako zastępczą ofiarę za grzech, Jego pośredniczą służbę w niebiańskiej świątyni oraz funkcję Sędziego w ostatecznym rozrachunku z grzechem, bez zrozumienia starotestamentowego systemu świątynnego. Jednak sam Stary Testament, choć przedstawia wiele szczegółów odnośnie budowy ziemskiej świątyni czy sposobu składania w niej ofiar, nie wyjaśnia ich znaczenia. Wyjaśnienia tego musimy poszukać dopiero w Nowym Testamencie, a on w zupełności wystarczy, aby w pełni poprawnie zrozumieć to zagadnienie.

W świątyni starotestamentowej nie było mowy o wspólnocie, twarzą w twarz, pomiędzy człowiekiem i Bogiem. Zasłony oraz ściany oddzielały zwykłą osobę od świętych pomieszczeń. Jeżeli obecność Boga miała kiedykolwiek urzeczywistnić się w sposób bezpośredni i otwarty, potrzeba było czegoś lepszego. Proces ten rozpoczął się za sprawą wcielenia Syna Bożego, o którym apostoł Jan sprawozdaje, że „rozbił On namiot” pośród synów ludzkich (Jan 1,14). Przez trzydzieści trzy lata był On świątynią pośród rodziny ludzkiej, przykrywając swoim człowieczeństwem chwałę swej Boskiej natury[1]. W Jego słowach: „Ale mówię wam, że tutaj jest coś większego niż świątynia” (Mat. 12,6), dostrzec można, jak symboliczna funkcja ziemskiej świątyni oraz służba najwyższego kapłana w niej sprawowana, związana ze składaniem ofiar, zaczęła znajdować swoje wypełnianie.

Chrystus jako Ofiara

Pisarze nowotestamentowi jednoznacznie identyfikują rytualne ofiary ze zwierząt składane w służbie świątynnej ze śmiercią Jezusa Chrystusa. Ich liczne odwoływania się do krwi Chrystusa są aluzją do tej starotestamentowej praktyki[2]. Autor Listu do Hebrajczyków oświadcza, że Chrystus objawił się „jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie [gr. hysia] samego siebie” (Hebr. 9,26); i dalej: „On złożył raz na zawsze jedną ofiarę” (Hebr. 10,12). Ponieważ każdy arcykapłan ustanawiany był w celu składania darów i ofiar, koniecznym było, aby także i Jezus miał co ofiarować (Hebr. 8,3).

Jego przelana krew w oczywisty sposób przewyższała wartość ceremonialnego oczyszczenia za pośrednictwem krwi ofiarowywanych zwierząt: „Bo jeśli krew kozłów i wołów (…) uświęca skalanych i przywraca cielesną czystość [rytualne oczyszczenie], o ileż bardziej krew Chrystusa (…) oczyści sumienia nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu” (Hebr. 9,13.14). Możemy zatem z całą pewnością stwierdzić, że składane na ołtarzu ofiary jednoznacznie wskazywały na wielką ofiarę Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata[3]. Dzięki śmierci Chrystusa, Boże przebaczenie stało się dostępne dla wszystkich. W ten sposób Chrystus wypełnił pierwszy element służby najwyższego kapłana w posłudze ceremonialnej sprawowanej na dziedzińcu świątyni.

Chrystus jako Pośrednik

Kolejnym elementem w procesie pojednania, pełnionego przez najwyższego kapłana w świątyni, była konieczność pośredniczenia pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Pośrednictwo kapłana było absolutną koniecznością i wskazywało na arcykapłańską służbę Chrystusa w miejscu świętym niebiańskiej świątyni w warunkach Nowego Przymierza. Nie nadał On jednak sam sobie godności arcykapłana, ale uczynił to Bóg, który powiedział do niego „Tyś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka” (Hebr. 5,5-6). Jego kapłaństwo stanowi jedyny pomost pomiędzy grzesznym człowiekiem i świętym Bogiem: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jan 14,6). Dlatego też, jak podaje List do Hebrajczyków, Chrystus „może zbawić na zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby wstawiać się za nimi” (Hebr. 7,25). W swojej bezgrzeszności może On stanąć przed świętym Bogiem, aby wstawiać się za grzesznikami bez obawy, że Jego pośrednictwo zostanie odrzucone, a On sam odprawiony z niczym. I chociaż, w przeciwieństwie do najwyższego kapłana, Jezus jest istotą bezgrzeszną, to jednak przez swoją inkarnację w pełni doświadczył cierpienia człowieczego losu, co przygotowało go do roli współczującego i wyrozumiałego arcykapłana (Hebr. 2,10.18).

W odróżnieniu jednak od ofiary Chrystusa, która w obiektywnym sensie jednała świat z Bogiem, Jego pośrednictwo (zastosowanie Jego zasług na rzecz skruszonego wierzącego) czyni pojednanie z Bogiem osobistą rzeczywistością. F. B. Holbrook przedstawia to w sposób następujący: „Kiedy grzesznik zostaje doprowadzony przez Ducha Świętego, po opamiętaniu się i okazaniu skruchy, do przyjęcia Jezusa jako Zbawiciela i Pana, wówczas Chrystus – sprawujący urząd Najwyższego Kapłana – wstawia się u Ojca za skruszonym grzesznikiem na mocy zasług swojej ofiary, biorąc na siebie jego grzech i odpowiedzialność, chociaż On sam jest bezgrzeszny. Jego pojednawcza śmierć, jako Zastępcy i Poręczyciela grzesznika, zostaje przyjęta przez Ojca jako pełne zaspokojenie wymagań prawa Bożego w stosunku do grzesznika. Doskonałe posłuszeństwo Chrystusa zostaje przyjęte i zaliczone na konto skruszonego grzesznika, który dzięki temu otrzymuje zupełne przebaczenie ze względu na Chrystusa i zostaje uznany za usprawiedliwionego. Jego imię znajduje się odtąd w Księdze Życia (Łuk. 10,20; Fil. 4,3), a przebaczenie zostaje wpisane w odpowiedni rejestr obok jego imienia. Skruszony grzesznik zostaje łaskawie przyjęty przez Boga jako Jego dziecko (Jan 1,12; 1Jan 3,1-3)”[4].

Służba ta, określona mianem służby pojednania, nazywana jest w Starym Testamencie służbą „ustawiczną”, „stałą” lub „codzienną”. To ze względu na nią jesteśmy przyjmowani przez Boga i otrzymujemy obiecane błogosławieństwo, „albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga” (Hebr. 9,24). W ten sposób Chrystus wypełnił kolejny element służby najwyższego kapłana w posłudze ceremonialnej sprawowanej w pierwszym pomieszczeniu świątyni.

Chrystus jako Sędzia

Przyjrzyjmy się teraz trzeciej i ostatniej fazie służby najwyższego kapłana, przewidzianej w świątynnym kalendarzu, a mianowicie służbie w Dniu Pojednania. Główna cześć tego rytuału odbywała się w drugim pomieszczeniu świątyni, w miejscu najświętszym. Jeżeli codzienny rytuał obejmował oczyszczenie poszczególnych osób, to rytuał doroczny miał za zadanie oczyszczenie świątyni. Jego symbolika sięga aż do ostatecznego rozwiązania problemu grzechu. Słusznie zatem należy postrzegać go jako symbol Sądu Ostatecznego.

W wyniku tego sądu uwidocznione zostaną końcowe owoce ofiary Chrystusa, a także zrealizowany zostanie ostateczny jej cel, zniweczone zostaną „dzieła diabelskie” (1Jan 3,8) oraz zniszczony zostanie ten, „który miał władzę nad śmiercią”, to jest sam Szatan (Hebr. 2,14). Pojednanie przez sąd doprowadzi ponownie do przywrócenia pełnej harmonii we wszechświecie.

Chrystus przyjął człowieczeństwo także i w tym celu, aby stać się naszym Sędzią[5]. I choć Bóg nie posłał Go na świat, aby świat osądził [gr. krisis – oznaczające także „potępić”], „lecz aby świat był przez niego zbawiony” (Jan 3,17), to jednak wiele tekstów Nowego Testamentu potwierdza, że Jezus upoważniony został przez Ojca do objęcia urzędu Sędziego całej ludzkości:

„Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce” (Jan 3,35); „Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego” (Mat. 11,27; Łuk. 10,22); „dałeś [Jezusowi] władzę nad wszelkim ciałem” (Jan 17,2); „Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi. (…) I dał mu władzę [gr. eksusia] sądzenia, bo jest Synem Człowieczym” (Jan 5,22.27)[6];  „Przekazał nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On [Jezus]  jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych” (Dz. Ap. 10,42); Bóg bowiem „wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych” (Dz. Ap. 17,31)[7]; „Będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa” (Rzym. 2,16).

Chrystus powiedział o sobie: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat. 28,18). Tekst ten nie pozostawia wątpliwości, co do wielkości i zasięgu Jego władzy. Wszystko, co było w posiadaniu Ojca, przekazane zostało Synowi. Bóg oddał Mu panowanie, władzę na niebie i ziemi, a także sprawy związane z sądem – jego ogłoszenie oraz wykonanie. Kiedy to nastąpi, wówczas Chrystus wypełni kolejny element służby najwyższego kapłana w posłudze ceremonialnej, tej sprawowanej w drugim pomieszczeniu świątyni.

 


[1] Frank B. Holbrook, „The Israelite Sanctuary”, S&A, s. 9-10.

[2] Dz. Ap. 20,28; Efez. 1,7; Kol. 1,20; Hebr. 13,12.20; 1Jan. 1,7; Obj. 1,5; 7,14 itp.

[3] Frank B. Holbrook, Pojednawcze kapłaństwo…, s. 106-107.

[4] Ibid, s. 145.

[5] Hebrajskie słowo szafat oznacza człowieka wydającego wyroki, broniącego uciśnionych. Z kolei słowo mispa odnosi się do prawości lub sądu wymierzanego przez szofer – sędziego. Ta prawość „jest warunkiem życia i uczestniczenia przez poszczególne osoby w strukturze i działaniach społeczeństwa zwłaszcza równości wobec systemu prawnego” (Bruce C. Birch, Let Justice Roll Down, s. 259).

[6] „Ojciec powierzył Chrystusowi wykonanie sadu. Jest to uzasadnione, bowiem Syn Boży, jako istota boska, jest także Synem Człowieczym, istotą ludzką, a jako taki opierał się pokusom (Hebr. 4,15), pokonał grzech i zakosztował śmierci za wszystkich. (…) Nikt inny we wszechświecie nie jest w taki sposób przygotowany, by wydać wyrok w sprawie ludzi oraz uwielbić Boga i oczyścić Go z zarzutów w wyniku sądu” (SDABC tom 5, s. 952-953).

[7] Hebrajskie słowo cadek jest zazwyczaj tłumaczone jako sprawiedliwość. Jego temat oznacza być prawym albo postępować w sposób prawy (w sensie moralnym lub prawnym), a także oczyszczać się. „Jednakże wydaje się, że prawo jest raczej sposobem działania, a sprawiedliwość – cechą osoby. (…) Sprawiedliwość wykracza poza zakres prawości. Prawość jest ściśle określona – wskazuje obowiązki każdego człowieka. Sprawiedliwość jest utożsamiona z dobrocią, uprzejmością, łaskawością” (A.  J. Haschel, The Prophets, s. 201).

0 Comments