Seminarium o szafarstwie
28 grudnia 2007 • przez Adwentyści Poznań • w Informacje
W dniu 18.11.2007 odbyło się w poznańskim zborze seminarium na temat szafarstwa, które prowadził brat Jean-Luc Lezeau z Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów, całość programu tłumaczył przewodniczący diecezji pastor Ryszard Jankowski.

Każdy „szafarz”, współpracuje ze Stwórcą i w wyniku tej współpracy odbiera błogosławieństwa doczesne materialne i duchowe. Bożym pragnieniem jest przywrócenie człowiekowi podobieństwa do Stwórcy. Bóg jest miłością, jest dawcą. Wyznawcy „laodycei” nie doceniają faktu chęci współpracy Stwórcy z człowiekiem. Świat obejmuje swoimi ramionami każdego, kto chce wejść na drogę upodobnienia się do Stworzyciela, a dawanie jest jednym ze środków upodobnienia się do Stwórcy. Często lansowany jest pogląd, że pieniądze są czymś złym i nie można ich zaliczyć do nabożeństwa. Jednak Słowo Boże mówi „czcij Pana darami swymi”. Tak, więc cześć oddajemy nie tylko przez pieśni, posłuszeństwo przykazaniom, modlitwę, ale również przez wierność w składaniu darów. Misja kościoła napotyka przeszkody w wyniku niewierności wielu szafarzy i jest to problem globalny całego naszego Kościoła.
Z drugiej zaś strony mówca zwrócił uwagę, że nie jest tak, że gdy jesteśmy skromni i wierni Bogu, to będziemy bogatsi, że środki materialne przyjdą do nas same. Posiadanie dóbr nie jest samo w sobie złe, ale stawianie tych dóbr przed Bogiem, jako pierwszych jest niewłaściwe. Pan Bóg nie zabrania nam posiadania. Kto sądzi, że Pan załatwi mu dostatek, gdy nie będzie dobrze planował i pracował jest w błędzie. Otrzymaliśmy od Stwórcy rozum i mięśnie, aby z nich korzystać, używać ich. Dobra osiągnięte uczciwie nie są przeszkodą lecz błogosławieństwem, gdy rzeczywiście służą one temu który je otrzymał i bliźniemu.
Bywa też tak, że niektórzy w wierności Panu mają coś z przysłowiowego faryzeusza, który idzie na grządkę i z każdej jarzynki chce się wywiązać jak najlepiej. To porównanie przeniósł mówca na tych, co oddając dziesięcinę dają jakąś kwotę złotową i powiedzmy trzydzieści trzy grosze. Te trzydzieści trzy grosze jest symptomem niezrozumienia tego, jak wiele otrzymujemy od Boga innych darów, które często odbieramy i nie jesteśmy w stanie ich przeliczyć na gotówkę. Tak więc, nigdy nie będzie czymś złym, gdy dary dziesięcinowe będą oddawane w pełnych złotych, czy pełnych dziesiątkach złotych. Pana czcimy gdy ochotnie dajemy mu nasze dary. Bóg nie przyjmie niczego wymuszonego, „gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje” 1 Kor. 9,7.
W. Zięcina

