Blog

Czy przesiadłeś się już do łodzi ratunkowej?

2 czerwca 2012 • przez • w Artykuły

titanicRówne sto lat temu na Pacyfiku doszło do wielkiej tragedii morskiej. Zatonął Titanic, statek uważany za największe osiągnięcie w dziedzinie budowy statków.

Był największym ruchomym obiektem jaki kiedykolwiek wyszedł spod ręki ludzkiej. Jego armatora, spółkę White Star Line’s przepełniała duma. Ten olbrzymi luksusowy statek oceaniczny otrzymał przydomek „niezatapialny”. Wydawało się, że nawet gdyby cztery, z szesnastu z jego wodoszczelnych przegród, zostały zalane, statek miał nadal utrzymywać się na powierzchni. Właśnie z tego powodu, że w założeniach był to statek „niezatapialny”, zastosowano zaledwie część z przyjętych ogólnie środków bezpieczeństwa – przewidziano miejsce w łodziach ratunkowych tylko dla połowy pasażerów statku.

Dziewiczy rejs

Titanic wyruszył z portu w Southampton w południowej Anglii w dziewiczy rejs 10 kwietnia 1912. Na jego pokładzie płynęło 2200 osób. Celem był Nowy York. Wśród pasażerów statku byli bogaci i biedni, sławni i nikomu nie znani. Ci, którzy osiągnęli w życiu sukces, ale i tacy, którzy dopiero na nowym lądzie chcieli rozpocząć nowe życie. Na Titanicu panował radosny nastrój. Każdy wiedział, że znajduje się na najbardziej bezpiecznym statku świata… Wszystko tu było nowe, lśniące, pachnące. Nikt jeszcze nie spał w tej pościli, nikt jeszcze nie jadł z tych talerzy… Nikt też nie przeczuwał nieszczęścia. Na statku panowała atmosfera pełnego zaufania. Ktoś miał to wyrazić słowami: Nawet Bóg nie zdołałby zatopić tego statku… Napływających ostrzeżeń o niebezpiecznych górach lodowych rozbawiona załoga statku nie brała poważnie. Titanic miał być odporny nawet na zetknięcie z górą lodową…

Tej tragicznej nocy z 14/15 kwietnia 1912 roku morze było spokojne, a niebo bezchmurne, usiane migocącymi gwiazdami. O godz. 23:40 Titanic mknąc z szybkością 22,5 węzła przez ciemne wody oceanu, otarł się prawą burtą o górę lodową, która sterczała ponad 30m nad wodą. Kadłub mierzący 269m został uszkodzony na długości ok. 90m, co uczyniło statek miejscem zbiorowej śmierci.

Początkowo nikt z pasażerów nie orientował się co się wydarzyło. Większość osób znajdowała się w swoich kabinach. Zaniepokojonych zgrzytnięciem pochodzącym z głębi statku uspokajano znanymi zjawiskami. Nikt nie przypuszczał, że to był początek morskiego dramatu. Dla setek osób tego dnia zapadł wyrok śmierci…

Wskutek napełniania wodą, przed dwie i pół godziny przód statku zanurzał się bardziej, aż nadmierny ciężar sterczącej rufy doprowadził do przełamania statku.

Część przednia oddzieliła się i zatonęła. Rufa ustawiła się pionowo i runęła w odmęty lodowatego Atlantyku na głębokość prawie 4000m. W tragedii Titanica życie straciło ponad 1500 osób. Uratowano tylko 730 (choć w szalupach było jeszcze ok. 600 miejsc!), co stanowi mniej niż trzecią część podróżujących. Rozbitków, którzy uratowali się w szalupach wzięła na pokład Carpathia, która dopłynęła na miejsce katastrofy o godzinie 4:00 nad ranem. Tak więc od poniedziałku 15 kwietnia 1912 roku, od godziny 2:20, Titanic przestał być symbolem bogactwa i luksusu – stał się symbolem pychy i upadku.

W roku 1985, czyli 73 lata po katastrofie, dotarto do rozrzuconego na dnie oceanu wraka Titanica. Statek – olbrzym, do dziś wzbudza emocje. Jest tematem wielu książek i filmów przynoszących fortunę. Historia Titanica porusza serca ludzkie.

Wyciska łzy… skłania do refleksji nad życiem i przemijaniem.

Dzisiejszy Titanic

Ta morska opowieść doskonale obrazuje nasze czasy. Jako cywilizacja stoimy przed niepewną przyszłością. „Droga do przyszłości prowadzi nas prosto w mur… nie przetrwamy dłużej niż 20 -100 lat” – powiedział zmarły w 1997 roku Jacques Coustean, francuski pisarz, oceanograf i naukowiec. Można powiedzieć, że wszyscy płyniemy dziś na statku… Nasz statek nosi nazwę Współczesny świat. Wydaje się on nam bezpieczny, niczym Titanic. Nie dopuszczamy myśli o ewentualnym śmiertelnym kursie. Czujemy się pewni, bo obdarzyliśmy naszych „przywódców” zaufaniem. Tylko nieliczni są trzeźwi i czujni; wiedzą, że statek Współczesny świat jest na kursie zmierzającym na zagładę. Oni rozpoznają nadchodzącą katastrofę i głośno ostrzegają. Ale prawie nikt nie chce ich słuchać…

Z jaką katastrofą, której doświadczyła ludzkość można by porównać tragedię Titanica? To upadek w grzech, który skazuje ludzkość na wieczną śmierć – zatonięcie statku. Kto pozostanie tam gdzie jest – z pewnością zginie. W tym przypadku tylko łódź ratunkowa może przyjść z pomocą. Na szczęście ona istnieje.

Na statku szalup jest wiele. Wystarczy ich dla każdego. Przygotował je sam Bóg. Tylko ten, kto przesiądzie się to tej łodzi zostanie uratowany. Wymaga to jednak podjęcia decyzji o zmianie miejsca…

Tak jak na Titanicu, tak też na Współczesnym świecie są różne grupy ludzi. Ewangelicy, katolicy, metodyści, adwentyści i inni; praktykujący i niepraktykujący; ateiści, buddyści, muzułmanie, hindusi itp. Wśród pasażerów Współczesnego świata są przedstawiciele wszystkich religii i wszystkich opcji politycznych. Ta zmiana miejsca, przesiadka w łódź ratunkową z tonącego statku oferowana jest wszystkim – bez względu na to, do której grupy należą obecnie. W Hebr. 2, 3 czytamy: „To jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie?”. Ta łódź ratunkowa to zbawienie w Jezusie, który swoją krwią odkupił ludzkość skazaną na zatonięcie. Nie ma dla nikogo ratunku na statku. Statek zatonie. Pomoc musi przyjść z zewnątrz.

Jezusa czeka na Ciebie

Nie musisz zginąć. Bóg zaplanował akcję ratunkową, w której może ocalić, w przeciwieństwie do podróżujących na Titanicu, wszystkich pasażerów, ale pod jednym warunkiem – że będą oni chcieli zmienić swoje miejsce, że przesiądą się do Bożej łodzi ratunkowej. Ta ratunkowa łódź nazywa się „Jezus”, a jest w niej miejsce dla całej ludzkości. W rzeczywistości nie ma alternatywnej łodzi ratunkowej. „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz. Ap. 4, 12).

Na statku Współczesny świat wszyscy zostają we właściwym czasie informowani o zagrożeniu, o tym, że statek znajduje się na kursie zmierzającym ku śmierci. Poznają drogę ewakuacji. Jednak nie każdy wierzy w słowa ostrzeżenia. Pasażerowie nie zważają na sygnały ostrzegawcze. Chcą za wszelką cenę dopłynąć do celu swej podróży. To dla nich jest najważniejsze.

Gdzie dziś jesteś?

Gdzie dziś jesteś? Może wciąż nie chcesz uwierzyć, że znajdujesz się na statku, który tonie. Podobają ci się rozbrzmiewająca muzyka i luksusowe pokoje. Dobrze bawisz się z przyjaciółmi przy suto zastawionym stole. Wcale nie zdajesz sobie sprawy z grożącego ci niebezpieczeństwa, i co gorsze… nawet nie chcesz słyszeć o czekającej na ciebie łodzi ratunkowej. Czujesz się bezpiecznie. Nie widzisz powodu dla którego miałbyś opuścić Współczesny świat i zmienić miejsce. Może lekceważysz przesiadkę… Czy jesteś ignorantem, który oświadcza, że statek jest niezatapialny..?

Gdzie dziś jesteś? Może wierzysz, że Bóg gdzieś istnieje, ale nigdy się nie nawróciłeś, nie przyjąłeś ofiary Jezusa, nie wszedłeś z Nim w bliskie kontakty, nie uznałeś Go za Pana i osobistego Zbawiciela. Nie poddałeś mu się. Nie pozwoliłeś Mu kierować swoim życiem. Może nawet jesteś aktywistą w kościele, ale nigdy nie doszło u ciebie do prawdziwego przełomu w wierze. Nie podniosłeś białej flagi dla Jezusa. Może myślisz, że samo przychodzenie do kościoła, składanie darów, może troska o biednych, gwarantuje ci miejsce w Niebie, bo przecież wybrałeś Boga Jahwe, a nie …Buddę. Może jesteś więźniem formy, tradycji, zwyczajów, ale obca ci jest codzienna, żywa więź z Jezusem i posłuszeństwo Jego naukom. Do tych Jezus mówi: „Dobrze Izajasz prorokował o was, obłudnikach, jak napisano: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie. I mówił im: Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować” (Mar. 7 6-9). Czy to nie dziwne, że wielu wyznających imię Jezusa zginie…?

Dla sceptyków Boży plan zbawienia ludzkości jest zbyt prosty: „To za łatwe rozwiązanie dramatu grzesznej ludzkości” – powiadają. Ale w istocie to, że ratunek jest tak prosty, świadczy o zaangażowaniu samego Bóg w akcję ratunkową. On działa na rzecz pasażerów Współczesnego świata. „Nie kupiłeś mi za pieniądze wonnych rzeczy ani nie nasyciłeś mnie tłuszczem swoich krwawych ofiar, lecz obciążyłeś mnie swoimi grzechami, utrudziłeś mnie swoimi przewinieniami” (Iz. 43, 24).

Wyjdź i wejdź do radości

Na określenie przesiadki ze statku Współczesny świat do łodzi ratunkowej „Jezus”, Biblia używa terminu NAWRÓCENIE. Jak bez opuszczenie tonącego statku nie ma ratunku, tak bez nawrócenia (zmiany sposobu myślenia, priorytetów, kierunku życia wynikającego z akceptacji nauczania Jezusa) nie ma życia wiecznego. „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie poginiecie” – powiedział Jezus (Łuk. 13,3).

Jeśli nie przesiądziemy się do łodzi „Jezus”, wszyscy zginiemy… Przyjacielu! Jeżeli nie jesteś dziś jeszcze w łodzi, powinieneś już wiedzieć, że statek Współczesny świat, na którym płyniesz, obrał kurs ku zderzeniu z górą. Ratuj się! Podejmuj decyzję, że chcesz jak najszybciej przesiąść się do łodzi „Jezus”; że chcesz uznać Jezusa za swojego kapitana – Zbawiciela i Króla. Powiedz, że chcesz być dzięki Jezusowi uratowany. To przecież Twoja jedyna szansa! Taką decyzję podjął kiedyś syn marnotrawny. Kiedy uświadomił sobie swój opłakany stan i zobaczył widmo śmierci, powiedział: „Wstanę i pójdę” (Łuk. 15,18).

*** AR

0 Comments

Polub nas na Facebooku

Wtorki z Biblią

Poselstwo trzeciego anioła

Poselstwo trzeciego anioła

Życie ma sens

Życie ma sens