Blog

Zniewoleni uwolnieni

4 czerwca 2012 • przez • w Artykuły

Jedni są zadowoleni z siebie, bo jak sądzą, już nie grzeszą. Drudzy uważają się za zbyt grzesznych, by w ogóle spojrzeć w stronę Chrystusa. Jeszcze inni ciągle skupiają się na swoich uczynkach, by dorównać Mistrzowi. Są też tacy, którzy w ogóle o to nie dbają, bo przecież wystarczy tylko uwierzyć… Witajcie w labiryncie błędnych nauk stworzonych przez nas, chrześcijan! A przecież Jezus pokazał nam tak prostą drogę…

„Łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was; Boży to dar. Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” 1.

Chrześcijański galimatias

Czy znasz takich ludzi, którzy — zadowoleni ze swojego duchowego stanu — zaprzeczają, jakoby byli grzesznikami? Jednocześnie kwestionują potrzebę wyznawania swoich grzechów, bo… przecież ich nie popełniają! Widzą siebie jako dobrych i przykładnych chrześcijan. Na tle innych nie wypadają wcale źle… O charakterze Chrystusa i Jego nauczaniu rozmawiają raczej niechętnie. Wolą mówić o swoich uczynkach.

A może bywasz pośród takich, którzy twierdzą, że w stanie, w jakim się znajdują, nie mogą wejść w relacje z Bogiem, gdyż dzieli ich przerażająco wysoki mur własnych win. Ludzie ci zapominają, że rolą przykazań nie jest zbawić (ocalić od wiecznej śmierci), ale wskazać braki czy niedociągnięcia i poprowadzić ku rozwiązaniu — do Jezusa. Myślą, że najpierw muszą się poprawić, zacząć żyć według przykazań, a potem dopiero mogą przyjść do Boga. Inaczej nie mają u Niego żadnych szans. Nawet na wysłuchanie.

A może spotkałeś ludzi nieustannie mówiących o ich stosunku do przykazań? Postrzegają siebie jako niedorównujących jeszcze w tym i tamtym Mistrzowi. Skupiają uwagę na swoich uczynkach, usilnie starają się być lepsi i z każdym dniem mieć coraz mniej grzechów na koncie. Koncentrując się tylko na przykazaniach, gubią z oczu Jezusa, któremu tak bardzo chcą się przypodobać.

Wśród zaliczających się do chrześcijan są też ci, którzy będąc dumni z faktu przynależności do Jego Kościoła, czują się bezpieczni, uniewinnieni i pewni zbawienia. Mówią, że uznali zastępczą śmierć Jezusa na Golgocie. Wystarczy przecież tylko w to uwierzyć… Usprawiedliwiając swoje grzechy, tzn. bagatelizując je, tłumaczą, iż Jezus wie, że są „tylko” ludźmi… Według ich zrozumienia przemożny grzech będzie trzymał dzieci Boże aż do momentu, gdy On powróci, a wtedy „przemieni nas i będziemy do Niego podobni” 2.

Ja jestem drogą

Rzeczywiście, wielu ludzi, pragnąc zbliżyć się do Boga, mniema, że do nieba trzeba się wspinać jak po drabinie. Wydaje im się, że muszą uporać się ze swoimi słabościami jedna po drugiej, zanim będą mogli osiągnąć zbawienie. Chcą zasłużyć sobie tym na Bożą przychylność. Chcą najpierw stać się lepszymi ludźmi i poprawić swój wizerunek, a to wszystko przez własne, wypracowane uczynki. Jednak ta droga prowadzi donikąd. Próbując poprawić się bez Boga, tracimy czas. To się nam nie uda. W najlepszym wypadku powrócimy do tego samego miejsca. Zwykle jednak odseparowanie od źródła pozytywnych zmian pogarsza nasz wewnętrzny stan i dodaje plam na wizerunku. Pismo Święte wyraźnie mówi, że tym sposobem nigdy nie osiągnie się poprawy. Ani wolności od grzechu, ani pokoju w sercu, ani radości z życia. To, czego się pragnie, pozostanie poza zasięgiem. Żaden własny uczynek nie może przybliżyć nas do nieba, bo życie wieczne jest darem, a Chrystus jest Zbawicielem (Wyzwolicielem) 3.

Człowiek został stworzony do życia w przyjaźni ze swoim Stwórcą. Wybierając niezależną drogę, doprowadził jednak do zerwania więzi łączących go z Nim. To w rzeczywistości grzech (postawa lub działanie wbrew Bogu, sprzeczne z Jego charakterem, bunt, obojętność wobec Boga) uczynił rozdział pomiędzy człowiekiem a Bogiem 4. Nie dorównujemy obecnie Jego standardom. Bóg widzi nas jako tych, którzy łamią Jego prawo i zasługują na karę. Dlatego Syn Boga, Jezus, aby ratować człowieka, stał się człowiekiem, żył bezgrzesznym życiem, ale poniósł moją i twoją karę — umarł w moje i twoje miejsce. Gdy przyjmujemy Jego ofiarę, tzn. uwierzymy w tę pojednawczą śmierć i zaakceptujemy ten fakt, wówczas On zasłania naszą grzeszność swoją bezgrzesznością (sprawiedliwością). Gdy tak się dzieje, Bóg patrząc na nas, widzi Jezusa — jako naszego zastępcę 5.

Ten akt otworzenia grzesznikowi drogi ku wolności rozpoczyna się od łaski Bożej, czyli daru udzielanego człowiekowi przez Boga, a którego przyznanie nie jest związane z żadną zasługą, i kończy się na łasce Bożej. Dzięki niej człowiek potrafi spojrzeć na siebie oczami Boga i jest w stanie rozpoznać grzech w swoim życiu. Łaska prowadzi go do żalu za popełnione zło, za życie z dala od Niego i za nieposłuszeństwo Jego woli. Żal z kolei powoduje skruchę w jego sercu. Przychodzi on zatem w modlitwie do Boga po przebaczenie i moc (siłę) do prowadzenia czystego i świętego życia poprzez przestrzeganie Jego przykazań. Potem, dzięki tej samej mocy z wysokości, grzech zostaje usunięty z życia człowieka, a on cieszy się nie tylko przebaczeniem, ale i zwycięstwem, jakie zostało mu udzielone. Moc ta jest więc nadzwyczajną mocą. Oddziałując na umysł, przemienia charakter człowieka i czyni go podobnym do Boga.

Niezbędnym warunkiem realizacji obietnicy gwarantującej grzesznikom przebaczenie jest wiara, dzięki której grzesznik może przyjąć ten najcudowniejszy dar, wypracowany dla niego przez Chrystusa podczas Jego ziemskiego życia.

Tajemnica nowonarodzenia

Jeśli więc pragniemy żyć wiecznie, musimy skoncentrować naszą uwagę na Chrystusie. I tylko na Nim. On, Święty, stał się grzechem za nas, abyśmy my, grzesznicy, stali się świętymi. Dzięki wierze w Jego zasługi dochodzi do cudownej zamiany. On, bezgrzeszny, wziął na siebie naszą grzeszność i poniósł na krzyż, abyśmy my, grzeszni, otrzymując Jego czystość, mogli wkroczyć w progi nieba. Jezus przypisuje nam swoją sprawiedliwość (nienaganność), która usprawiedliwia nas (uniewinnia) przed Bogiem 6. Przez trwanie w społeczności z Nim ta Jego świętość staje się naszym udziałem, co objawia się w świętym charakterze dzieci Bożych. Nie znajdziemy wówczas przyjemności w grzeszeniu. Nie będzie takiej siły, która by nas zmusiła do grzechu. Nasze zachowanie będzie objawiało Boży charakter, pełen miłości i jej owoców. Egoizm, porywczość, gniew, zazdrość, krytykanctwo i kłótliwość nie mają miejsca w sercu wypełnionym przez miłość Jezusa. Będziemy też doświadczać zwycięstwa nad namiętnościami. Pojawią się nowe moralne zamiłowania. Będziemy kochać te same rzeczy, które kocha Bóg, a czuć odrazę do tego, co złe. Nasze serce będzie wyrywało się do Boga, a myśli będą święte, czyste i wzniosłe. Na tym właśnie polega nawrócenie 7.

Ten więc, kto chce najpierw „poprawić się”, by przyjść do Boga, jak i ten, kto, usiłuje osiągnąć niebo własnymi uczynkami, oczekuje rzeczy niemożliwej. Choć przestrzeganie prawa Bożego nie zbawia człowieka, to jednak nie może on być zbawiony, gdy prawo to lekceważy 8. Bez mocy Ducha Świętego, która uzdalnia do całkowitego posłuszeństwa, nie jesteśmy w stanie przestrzegać dekalogu 9. Tylko uczynki wykonane w mocy Jezusa mogą zostać przyjęte przez Boga.

Wiara w dzieło Jezusa unicestwia pychę ludzką i czyni z człowiekiem to, czego on sam nie może dokonać. Pozwólmy więc Bogu żyć w nas. To nasza jedyna droga, by być „bez skazy i zmazy”, i jedyna szansa na życie wieczne — „Chrystus w was, nadzieja chwały” 10.

Jeszcze nie przegrani

Gdy oddajemy życie Jezusowi, zostajemy obdarzeni przez Boga nową naturą (charakterem, usposobieniem, zapatrywaniem). Miłujemy wówczas prawość. Mocą Bożą umartwiamy starą naturę, dobrowolnie wyrzekając się grzechu. Gdy jednak oddalamy się od Źródła siły, nie mamy mocy, by przeciwstawić się złu. Upadamy. Mimo to nie jesteśmy przegrani. Możemy przyjść do Boga ze skruchą, a On, przez wzgląd na Jezusa, odpuści nam wyznane przewinienia 11. Ale i my powinniśmy przebaczyć tym, którzy wobec nas zawinili 12.

Czytelniku! Może nie widziałeś dotąd wyjścia ze swojego życiowego labiryntu. Może żyjesz w poczuciu winy, odrzucenia, beznadziei. Cierpisz, myśląc, że nie ma dla ciebie już szansy na życie z Bogiem. Jezus zna ciebie, zna twój ból i chce ci pomóc. Gdy przyjmiesz Go do swego serca i zostaniesz Jego wiernym naśladowcą, On pomoże ci wypełniać wolę Boga objawioną w dziesięciu przykazaniach. Gdy będziesz szukał Go codziennie w Jego Słowie i uczynisz Go swoim Panem, On zabierze grzech z twojego życia. Przemieni twoje życie. Gdy Go zaprosisz, doznasz radości przebaczenia i zbawienia. Każdego dnia będziesz otrzymywał rzeczywiste zwycięstwo, a pokój Jezusa będzie w twoim sercu 13. Nie musisz żyć zniewolony w świecie panoszącego się zła. Chrystus wyprowadzi cię z labiryntu życia na wolność! To najcenniejszy dar, jaki możesz otrzymać.

Agata Radosh

1 Ef 2,8-10.

2 1 J 3,2.

3 Zob. Dz 4,12.

4 Zob. Iz 59,2.

5 Zob. Hbr 7,25.

6 Zob. Kol 1,21-23.

7 Zob. J 3,3-8.

8 Zob. Jk 2,17.

9 Zob. Mt 5,21-48.

10 Kol 1,27.

11 Zob. 1 J 2,1-2.

12 Zob. Mt 6,15.

13 Zob. J 14,27.

źródło: http://znakiczasu.pl/trzymajac-sie-slowa/200-zniewoleni-uwolnieni

0 Comments

Polub nas na Facebooku

Wtorki z Biblią

Poselstwo trzeciego anioła

Poselstwo trzeciego anioła

Życie ma sens

Życie ma sens