Blog

“Bóg, który wybawia”

2 stycznia 2018 • przez • w Artykuły, Czytelnia

Dekalog jako ewangelia

Ludzie epoki burzliwego rozwoju techniki są z jednej strony dumni ze swych osiągnięć, lecz z drugiej strony odczuwają coraz wyraźniej, że ich człowieczeństwu zagraża niebezpieczeństwo. Nie kontrolowana aktywność może szybko i bez trudu  pozbawić człowieka tych wartości wewnętrznych, które wyróżniają go spośród innych żywych stworzeń. Coraz rzadziej człowiek ulega utopii, że sama zmiana struktur społecznych zapewni mu szczęście.

Wielu ludzi ponownie uświadamia sobie, że chcąc realizować nakaz: „człowieku, bądź człowiekiem”, musi zwracać się do Bożego objawienia. Spiżowym zaś fundamentem tego objawienia jest dekalog, traktowany jako jądro biblijnych reguł życia. Reguł, które obejmują powinności wobec Boga, bliźniego i samego siebie. Niestety, wielu chrześcijan, a nawet teologów, nie zdaje sobie sprawy, że dekalog jest nie tylko prawem, ale także dobrą nowiną (ewangelią).

Natomiast fakt, że w chrześcijańskich katechizmach dekalog został skrócony, a mówiąc dokładniej — wręcz okaleczony — to już inny problem. Zaczyna się tam bowiem od słów: „Jam jest Pan, Bóg twój (…). Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. W tym ujęciu przykazania przyjmują wyłącznie charakter przepisów, praw, nakazów czy rozkazów. Stąd już niedaleko do wyobrażania sobie Boga jako surowego pana i władcy, zamykającego człowieka w ustalonych przez siebie wąskich ramach postępowania, a  przekroczenie ich jest karane. Tak naprawdę to dekalog rozpoczyna się od słów: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli” (II Mojż. 20,2).

Obraz Boga-Zbawiciela

W Starym Testamencie Izrael spotkał się z Bożą przychylnością w najbardziej widoczny sposób w momencie wyprowadzenia go z Egiptu. Było to dla Izraela zbawcze wydarzenie. „Zobaczyli” obraz Boga-Wybawiciela, który dokonuje uwolnienia. By przedstawić ideę uwolnienia, w Starym Testamencie używa się głównie dwóch hebrajskich słów: „padah” i „ga’al”. Oba oznaczają „wykupienie” z niewoli, ucisku i grożącego niebezpieczeństwa śmierci. Często używane jest też słowo „uratować”, które jest synonimem izraelskiego wyprowadzenia z Egiptu (Patrz II Mojż. 6,6; V Mojż. 9,26).

Forma i treść tej preambuły do dziesięciu przykazań wyrażają dwie rzeczy: z jednej strony absolutną suwerenność i wolność Boga, a z drugiej strony Jego wolną autokonstytucję, która nastawiona jest na to, by obdarzyć świat i człowieka zbawieniem.

To wprowadzenie do dekalogu odsłania widok na całą historyczną drogę, na której dokonało się zbawienie. Tak więc wprowadzenie do dekalogu było dla Izraela, jak i dla nas, ewangelią (dobrą nowiną), która w sposób wyraźny poprzedza wszelkie pouczenia i ostrzeżenia.

Samookreślenie się Pana jako Boga wybawienia i wyzwolenia to jakby równie fascynująca co majestatyczna strona tytułowa dekalogu. To ona wyciska piętno na całości i tylko ona tworzy portal, przez który można niejako wniknąć do jego wnętrza. Przez tę bramę wpada światło, które ożywia lity kryształ przykazań.

O tej samej misji zbawczej mówił Jezus Chrystus, gdy był na ziemi: „Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana” (Łuk. 4,18-19). O tym samym Bogu-Zbawicielu pisał apostoł Piotr: „Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni (…), lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego” (I Piotra 1,18-19). Właśnie dlatego, iż „nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz. Ap. 4,12). Dla naszego dobra i szczęścia oraz dlatego, że jedynie Bóg jest naszym wybawcą, „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny (…). Nie będziesz się im kłaniał ani służył. (…) Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno (…). Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił” (II Mojż. 20,3-8 BW).

Wystarczy przez chwilę przyjrzeć się tekstom dekalogu zamieszczonym w Piśmie Świętym (obojętnie, jaki przekład Biblii weźmiemy pod uwagę) i tekstom prawa zamieszczonym w katechizmach, aby zauważyć istotne zmiany, inny rodzaj okaleczenia (patrz „Dekalog, ale który”, akapit „Dekalog, ale jaki”). Przykazanie drugie, mówiące o zakazie czczenia obrazów i figur, nie istnieje w ogóle w dekalogu katechizmowym, a czwarte zostało skrócone i wypaczone. Mimo że usunięto drugie przykazanie, zachowano liczbę dziesięciu przykazań przez dokonanie sztucznego, bezsensownego podziału dziesiątego przykazania.

Wielu czytelników zadaje sobie pytanie, jaki mógł być powód takich zmian. Sprawa ta bardzo niepokoi wiele osób. Zachodzi więc konieczność, aby ułożone przez Boga prawo moralne odkryć na nowo, szczególnie w jego pierwszej części, która reguluje stosunek człowieka do Boga.

 

Zwróćmy uwagę na przykazanie drugie

i przypomnijmy sobie, jak ono brzmi w biblijnym oryginale: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.  Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań” (II Mojż. 20,4-6 BT).

Kant powiedział, że „nie ma żadnego donioślejszego miejsca w hebrajskich pismach nad przykazanie: »nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu«, gdyż Bóg jest »całkiem inny« i nie może być niczym wyobrażony. Jezus Chrystus wzywał do oddawania czci Bogu »w duchu i w prawdzie«” (Jan 4,23). To tutaj dotyka człowiek istoty prawdziwej religii: Bogiem nie można dysponować. On ma inne wymiary. Stoi ponad wszelkim ludzkim myśleniem i postępowaniem, „bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje — mówi Pan” (Iz. 55,8).

Boga nie można sobie inaczej wyobrazić jak tylko w granicach rozumu ludzkiego. Tak było u ludów starożytnych. Grecy wierzyli w cudzołożnego Zeusa, zazdrosną Artemidę i opiekuna złodziei, Hermesa. W mitologii babilońskiej występują ciała niebieskie: słońce, księżyc, planety. Egipcjanie czcili bogów pod postaciami byków, krokodyli, kotów. Wyznawców tych zwodniczych religii Słowo Boże poddaje krytycznej ocenie: „Mienili się mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy” (Rzym. 1,22-23).

Drugie przykazanie nie zabrania uprawiania sztuki religijnej lub sztuki jako takiej. Izraelici również mieli rzeźbione i haftowane cheruby w miejscu najświętszym oraz dwanaście wołów u podnóża dużego zbiornika wody na dziedzińcu świątyni Salomona. Przykazanie kieruje swoje ostrze przeciwko oddawaniu hołdu i czczeniu obrazów i rzeźb. Bóg przypomina w dekalogu: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu”. „Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył”. Niech nikt nie myśli, że skoro nie żyjemy w otoczeniu pogańskich bożków, przykazanie to nie jest aktualne.

Czy kultura chrześcijańska, w której przyszło nam żyć, chroni nas przed wypaczonym obrazem Boga?

Gdy coraz większe grupy chrześcijan zaczęły oddawać cześć obrazom i posągom, weszły automatycznie w konflikt z drugim przykazaniem, w którym Bóg tego wyraźnie zabrania. Czy może nas dziwić fakt, że Kościół chrześcijański w późniejszym czasie usunął to przykazanie z katechizmu?! Nie występuje już ono w zestawieniu przykazań, opracowanym przez Augustyna (piąty wiek naszej ery).

Pierwsi chrześcijanie nie czcili świętych obrazów, bowiem nie mieli takich przedmiotów kultu. Bóg miał zawsze chrześcijan, chociaż nieraz w zdecydowanej mniejszości, którzy pozostawali wierni treści drugiego przykazania. Rodząca się reformacja odrzuciła kult obrazów, figur i świętych jako nie mający uzasadnienia w Słowie Bożym.

Ktoś może jednak wnieść zastrzeżenie, że nie chodzi o czczenie obrazów i posągów, a  jest to tylko oddawanie czci osobom w ten sposób przedstawionym. Nie zapomnijmy jednak, że:
– po pierwsze, ludzi i aniołów czcić jak Boga nie wolno (na przykład upadać przed nimi)
(Patrz Obj. 19,10),
– a po drugie, starożytni poganie twierdzili podobnie, natomiast praktykowali zupełnie to samo, co czyni wielu współczesnych chrześcijan.

Dopóki istnieją koronowane obrazy, dopóki urządzane są procesje z posągami i „cudownymi obrazami słynącymi z łask”, dopóty nie rozumie się i nie przestrzega drugiego przykazania. „Czas już, by Pan rozpoczął działanie, gdyż naruszono zakon twój. Dlatego kocham przykazania twoje bardziej niż złoto, bardziej niż szczere złoto. Dlatego uznaję za słuszne wszystkie ustawy twoje, nienawidzę wszelkiej drogi kłamstwa” (Ps. 119,126-128).


Autor i źródło: Władysław Polok, “Bóg, który wybawia”, czasopismo “Znaki Czasu”,  1998

0 Comments

Życie ma sens

Życie ma sens

Poselstwo trzeciego anioła

Poselstwo trzeciego anioła

1 procent podatku

1% dla ChSCh