Blog

Czy Pan Jezus został zrodzony w biologicznym łonie Ojca?

1 września 2017 • przez • w Artykuły, Czytelnia, Obrona wiary

Jan 1,18 – “Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

Kilka wstępnych spostrzeżeń

Omówimy każdy z poniżej wymienionych fragmentów, jednak zanim zaczniemy, pomocne może być szersze spojrzenie na Jezusa. Zawsze powinniśmy pamiętać, że Biblia wyraźnie uczy o Jego podwójnej naturze. Choć Pismo Święte nazywa Go Bogiem (Jan 1,1) i zwraca się do Niego „O Boże” (Hebr. 1,8), to samo Pismo mówi, że „Słowo ciałem się stało” (Jan 1,14) i przedstawia Go jako „człowieka Chrystusa Jezusa” (I Tym. 2,5).

Innymi słowy kiedy, rozważamy jakikolwiek tekst odnoszący się do Jezusa, może się okazać niezbędne zadanie sobie pytania, czy tekst ten odnosi się do Niego w Jego boskości czy też w Jego inkarnowanym człowieczeństwie. Hatton wyraża tę myśl w nieco odmienny sposób. „Czy [dany] werset odnosi się do natury Chrystusa, czy też jedynie do Jego stanowiska?”[2]. Następnie przechodzi do następującego cennego spostrzeżenia: „Jeśli zastosować tę zasadę, znaczna część pozornie trudnych tekstów okaże się wcale nie nastręczać trudności”[3].

Czasami fragmenty, które wydają się wskazywać pozycję podporządkowania, jaką Chrystus przyjął wobec Ojca, mówią o Nim z perspektywy Jego inkarnacyjnego stanu, a nie Jego uwielbionego statusu (czy to przed, czy po Jego ziemskiej misji w ludzkim ciele)[4].

Inne poważne uwarunkowanie dotyczy tego, jak interpretujemy Biblię. Chodzi tu zwłaszcza o to, czy pewne fragmenty powinniśmy interpretować dosłownie, czy też traktować je bardziej symbolicznie. Zilustrujmy to pewnym przykładem. Choć często mówimy o Jezusie jako o Synu, a pierwszą osobę Bóstwa nazywamy Ojcem, czy rozumiemy te wyrażenia w zupełnie dosłownym znaczeniu zaczerpniętym z funkcji, jakie przypisane są im w relacjach międzyludzkich? A może interpretujemy je w sposób metaforyczny, rozumiejąc, że w takim użyciu odnoszą się do pewnych wybranych aspektów synostwa i ojcostwa znanych nam z więzi międzyludzkich?

Na przykład, gdyby ktoś usiłował dosłownie rozumieć tytuł „Ojciec”, czy znaczyłoby to, że musi istnieć niebiańska „Matka Boska” (Duch Święty w takiej roli)?

Jeszcze jedna czy dwie ilustracje, by wyjaśnić tę kwestię. Pewien antytrynitarianin (przeciwnik wiary w Trójcę) oskarżył trynitarian, że zaprzeczają, iż Jezus jest „prawdziwym” Synem Bożym (rozumianym dosłownie), gdyż odrzucają pogląd, że Syn został dosłownie zrodzony jako istota boska (zwana „Synem”) przez Boga Ojca. Oczywiście ów antytrynitarianin użył słowa „zrodzić” w sensie poczęcia syna w sposób, w jaki ziemscy ojcowie uczestniczą w prokreacji. Jednak jeśli zastosujemy tego samego rodzaju dosłowną interpretację, to skoro Jezus w Jan 15,1 wyraźnie twierdzi, że jest „prawdziwym krzewem”, czy znaczy to, że powinniśmy wyobrażać sobie Go jako roślinę? Nawet dziecko wie, że Jezus mówi tu językiem symbolicznym, posługując się jedynie słowną ilustracją. Czyż nie tak samo należy rozumieć inne porównanie, a mianowicie porównanie osób Bóstwa do Ojca i Syna?

 

Ewangelia Jana 3,16

Jest to niewątpliwie najbardziej znany i lubiany werset Pisma Świętego. Zawiera niełatwe z teologicznego punktu widzenia wyrażenie, a mianowicie: „Bóg (…) Syna swego jednorodzonego dał”. Jak zauważyliśmy powyżej, sednem antytrynitarnej interpretacji tego tekstu jest twierdzenie, że Ojciec dosłownie zrodził czy też „spłodził” kiedyś w wiecznej przeszłości boską istotę (Syna) jako półboską osobę. Arianie uczą, że był to akt bezpośredniego stworzenia. Inni sugerują, że Jezus niejako oddzielił się od natury Ojca i ukształtował się jako odrębna boska istota. Obie te grupy uważają Jezusa — Syna, za „boga” niższego rzędu, nie w pełni praistniejącą istotę, w odróżnieniu od Ojca. Cóż możemy począć z taką interpretacją?

Po pierwsze, wyrażenie „jednorodzony” jest tłumaczeniem greckiego słowa monogenes. Słowo to składa się z dwóch greckich słów: monos, oznaczającego „jedyny” czy „wyłączny”, i genos, „rodzaj”, czy w szerszym znaczeniu „gatunek”, „ród”, „rasa” czy „naród” (polskie słowo „gen” pochodzi właśnie od greckiego genos). Mówiąc krótko, słowo monogenes znaczy „wyjątkowy”, „jedyny w swoim rodzaju”.

Tutaj może się okazać pomocne spostrzeżenie poczynione w mojej rodzinie. Mój nieżyjący już brat Donald był najstarszym synem moich rodziców, którzy mieli pięcioro dzieci. Był błyskotliwą, barwną, czasami brawurową postacią. Ludzie albo naprawdę go lubili, albo niemal zupełnie nie znosili z uwagi na jego nieprzeciętne usposobienie i sposób bycia. Pamiętam, że nasz ojciec często mówił o „wyjątkowości” Donalda. Kiedyś powiedział: „Gdybym płodził synów przez kolejnych tysiąc lat, żaden z nich nie byłby taki jak Donald!” Tak więc Donald nie był „jedynym” synem naszego ojca, ale według ojca był najbardziej „wyjątkowy”.

Jakie jest biblijne znaczenie tego ważnego określenia? Czy Jan i inni pisarze biblijni używali tego słowa w ścisłym sensie, właściwym normalnym więziom międzyludzkim, sugerującym spłodzenie syna przez istniejącego wcześniej ojca? Czy to właśnie ma oznaczać słowo monogenes w kontekście zależności między osobami Bóstwa?

Szerszy obraz znaczenia tego słowa w Biblii sugeruje coś innego. Słowo genos pochodzi od greckiego czasownika ginomai, które oznacza „przyjść” lub „stać się”, a nie od greckiego słowa genao, oznaczającego „ojcować” czy „spłodzić”. Tak więc słowo monogenes nie odnosi się do Boga Ojca mającego zrodzić Jezusa jako swego dosłownego, półboskiego Syna. Wskazuje raczej wyjątkowość Jezusa jako inkarnowanego Syna — Boga-człowieka, który „stał się” przyjmując ludzkie ciało, a jednocześnie zachowując swoją w pełni boską naturę jako „równy Bogu” Ojcu (Jan 5,18). Czy w dziejach wszechświata może być postać, zjawisko czy zdarzenie bardziej wyjątkowe niż Bóg-Stwórca, który stał się ciałem (zob. Jan 1,14)?

To, jak Pismo Święte posługuje się słowem monogenes w odniesieniu do wyjątkowości syna, jest dobrze zilustrowane w Hebr. 11,17, gdzie Izaak jest nazwany „jednorodzonym [monogenes] ” synem Abrahama. Jest oczywiste, że autor Listu do Hebrajczyków nie usiłuje wmówić czytelnikom, iż Izaak był jedynym synem Abrahama. Wszak patriarcha miał również innych synów — w tym przede wszystkim Ismaela. Tak więc w oczywisty sposób autor nawiązuje do wyjątkowości Izaaka jako syna obietnicy Bożej, spełnionej na podstawie wiary.

Ale jak należy rozumieć biblijne wyrażenia „Ojciec” i „Syn” odnoszone do osób Bóstwa? Co oznaczają, jeśli nie zrodzenie czy poczęcie Syna przez Ojca?

Istnieją trzy możliwe wyjaśnienia.

  1. Czy słowo „syn” w tekstach biblijnych używane jest wyłącznie jako nazwa potomka następującego po ojcu w czasie, fizycznego następstwa i pochodzenia? A może słowo to ma szersze, symboliczne, bardziej obrazowe znaczenie? Zwróć uwagę na poniższe użycie słowa „syn”.W licznych miejscach w Biblii „syn” oznacza osobę czy grupę o szczególnym charakterze. Biblia mówi o „synach Syjonu” (Treny 4,2), „synach Beliala” (I Sam. 2,12 Biblia Tysiąclecia), „synach Bożych” (I Mojż. 6,4), „synach ludzkich” (Kazn. 2,8), „synach światłości” (Jan 12,36), „synach prorockich” (II Król. 2,3 Biblia gdańska), „synach obcych” („cudzoziemcach” — Iz. 56,6; 61,5), „synach gromu” (Mar. 3,17), „synach buntu” (Ef. 2,2 Biblia Tysiąclecia; „synach opornych”).

    Przypuszczalnie najbardziej wyrazistym przykładem użycia tych słów w sensie symbolicznym jest wypowiedź Pana, który powiedział Żydom: „Ojcem waszym jest diabeł” (Jan 8,44). Nikt przy zdrowych zmysłach nie interpretuje tych słów dosłownie! Najwyraźniej Biblia pod wyobrażeniem „syna” ukazuje najbardziej typowe cechy i szczególne własności osoby czy grupy osób nazwanych odpowiednio „synem” lub „synami”.

  1. Obraz Ojca także niesie konotacje bliskości i więzi między pierwszą i drugą osobą Bóstwa. Taka interpretacja jest oczywista w ostatnich rozdziałach Ewangelii Jana, zwłaszcza w rozdziale 17.
  2. Wydaje się jednak, że w wyobrażeniu Ojca i Syna w Ewangelii Jana zawarty jest jeszcze istotniejszy element. Kolejny raz wczytajmy się w słowa zapisane w Jan 5,17-18: „A Jezus odpowiedział im: Mój Ojciec aż dotąd działa i Ja działam. Dlatego też Żydzi tym usilniej starali się o to, aby go zabić, bo nie tylko łamał sabat, lecz także Boga nazywał własnym Ojcem, i siebie czynił równym Bogu”. W tym tekście Jan wyraźnie sugeruje, że słuchacze Jezusa zrozumieli Jego słowa o Bogu nazwanym „Ojcem” jako twierdzenie, że On sam jest równy Bogu, a nie że jest mniejszym bogiem wobec większego Boga Ojca. Jezus „Boga nazywał własnym Ojcem, i siebie czynił równym Bogu”.Ponadto kolejne wersety wyraźnie sugerują bliskość typową dla silnego związku ojca i syna. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni” (w. 19-20).

    W przeciwieństwie do sugestii, że Ojciec zrodził czy począł Syna jako swego rodzaju wywiedzionego czy stworzonego półboga, wyobrażenie wyrażone poprzez słowa „Ojciec” i „Syn” uwydatnia wieczną i głęboką więź, która zawsze istniała między pierwszą i drugą osobą Bóstwa jako istotami równymi w boskości przez całą wieczność (przeszłą i przyszłą).

List do Kolosan 1,15.18

Ze słowem monogenes ściśle wiąże się greckie słowo prototokos. Tłumacze zazwyczaj przekładają je jako „pierworodny”. Zwróć uwagę na użycie tego terminu w Kol. 1,15.18: „On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia (…). On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy”.

Tradycyjna antytrynitarna interpretacja zakłada, że termin „pierworodny” odnosi się do zrodzenia Jezusa przez Ojca jako pierwszej istoty „stworzonej” przez Niego w jakimś bliżej nie określonym czasie przed założeniem świata. Czy taką interpretację miał na myśli biblijny autor, posługując się greckim słowem prototokos, przetłumaczonym jako „pierworodny”?

Za chwilę przedstawimy pełniejsze wyjaśnienie znaczenia słowa „pierworodny” w Piśmie Świętym. Hatton oferuje kilka ciekawych wstępnych spostrzeżeń. „Trzeba jasno powiedzieć, że nikt nie może być jednocześnie zrodzonym i stworzonym. (…) Gdyby Paweł chciał stwierdzić, że Chrystus został »stworzony jako pierwszy«, użyłby słowa protoktistos. Jednak ani Paweł, ani inny autor biblijny nie używa tego słowa w odniesieniu do Chrystusa”[5].

Jaka jest więc biblijna definicja słowa „pierworodny”?

Choć geneza określenia „pierworodny” wiąże się z historyczną praktyką nadawania przywilejów z tytułu urodzenia, pierwszemu synowi w rodzinie, Biblia odnosi je do Chrystusa w przenośny sposób. W Jego przypadku określenie to nie oznacza, że Chrystus został zrodzony jako „bóg”, jako pierwsza stworzona istota. Pismo Święte stosuje to określenie jako oznaczenie pozycji czy pierwszoplanowej godności i wyższości pierworodnego syna, który otrzymuje należne mu z tytułu urodzenia dziedzictwo. W takim właśnie znaczeniu najczęściej używają tego słowa pisarze biblijni. Przyjrzyj się uważnie poniższym faktom.

Pismo Święte, nazywając Dawida „pierworodnym” (Ps. 89,21-28), wyraźnie mówi o jego szczególnym statusie wśród braci. Bo przecież Dawid nie był pierworodnym w dosłownym sensie — przeciwnie, był najmłodszym synem swojego ojca.

Dalej, Biblia nie tylko określa jako pierworodnych tych, którzy nie byli najstarsi z rodzeństwa, ale zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie Izrael nazywany jest „synem pierworodnym” (II Mojż. 4,22). Nowy Testament mówi o wyznawcach Kościoła Chrystusowego jako należących do „zebrania pierworodnych” (Hebr. 12,23).

Jak powinniśmy się odnieść do tego zjawiska? Czy Biblia mówi nam, że jedynie pierworodni potomkowie rodzin wchodzili w skład starożytnego ludu Izraelskiego i nowotestamentowego duchowego Izraela? Oczywiście odpowiedź brzmi „nie”!

Nowy Testament zawiera osiem, przeważnie różnych przypadków użycia słowa „pierworodny”. Z tych ośmiu najwyżej dwa wskazują osoby, które rzeczywiście były pierworodnymi. Ewangelia Łukasza 2,7 posługuje się tym wyrazem w jego dosłownym znaczeniu, kiedy mówi o Marii: „porodziła syna swego pierworodnego”, a Hebr. 11,28 nawiązuje do „pierworodnych” synów Egipcjan.

Jednak większość przypadków użycia tego słowa w Nowym Testamencie wydaje się mieć symboliczne znaczenie, odwołujące się do pierwszeństwa i wiążących się z nim przywilejów syna pierworodnego. W taki właśnie symboliczny sposób Pismo Święte mówi o odkupionych ludziach jako o „zebraniu pierworodnych, którzy są zapisani w niebie” (Hebr. 12,23). Oczywiście Kościół nie składa się wyłącznie z pierworodnych. Wyrażenie „pierworodny” podkreśla jedynie ich wzniosły status jako dzieci Bożych.

Zarówno Paweł, jak i Jan stosują ten symboliczny, metaforyczny sens słowa „pierworodny” do Chrystusa nazywanego „pierworodnym z umarłych” (Kol. 1,18; Obj. 1,5). Najwyraźniej nie mieli oni zamiaru przekonać nas, że Jezus był pierwszym człowiekiem, który powrócił ze śmierci do życia (przed Nim byli Mojżesz i Łazarz, by wymienić tylko tych dwóch).

Oczywiste jest to, że apostołowie starają się przekazać myśl, iż zmartwychwstanie Chrystusa nadaje Mu uprzywilejowany status pierworodnego w takim sensie, że Jego zwycięstwo nad śmiercią czyni go „we wszystkim (…) pierwszym” [w sensie: najważniejszym — dop. red.], jeśli chodzi o pokonanie śmierci i zapewnienie życia wiecznego.

Metaforyczne użycie określenia „pierworodny” wyraża najwyższą władzę Chrystusa nad śmiercią, „żeby był pierworodnym pośród wielu braci” (Rzym. 8,29)[6]. A kim są ci „bracia”, pośród których On jest „pierworodnym”? Oczywiście są to ci, którzy na podstawie Jego zmartwychwstania ufają Mu jako dawcy życia.

Biblijny sens wyrazu „pierworodny”, który faktycznie znaczy „pierwszeństwo”, możemy zilustrować następująco: Choć Bill Gates nie był pierwszą osobą zaangażowaną w rozwój branży komputerowej, z powodzeniem możemy go nazwać „pierworodnym” dostarczycielem oprogramowania z uwagi na jego powszechnie znaną i dominującą pozycję w tej dziedzinie. To samo możemy powiedzieć o Lance’ie Armstrongu jako „pierworodnym” wyczynowego kolarstwa szosowego.

W kolejnym przypadku, Paweł mówi o Chrystusie jako o „pierworodnym wszelkiego stworzenia” (Kol. 1,15). Co apostoł chce przez to powiedzieć? Podobnie jak Chrystus — będąc „pierworodnym z umarłych” — zaznacza swoją władzę nad śmiercią, tak będąc „pierworodnym wszelkiego stworzenia” jawi się jako władający stworzeniem, Stwórca wszystkiego. A zatem wyrażenie to nie ma nic wspólnego z upatrywaniem w osobie Chrystusa pierwszej stworzonej istoty.

Paweł dalej sugeruje wyższość Chrystusa, jako Stwórcy, nad stworzeniem, mówiąc, że wszystko zostało stworzone „przez niego i dla niego” i „wszystko na nim jest ugruntowane” (w. 16.17). Tak jak Jego „bracia” mogą zostać uratowani przed śmiercią jedynie dzięki Jego pierwszeństwu jako „pierworodnego z umarłych”, tak swe istnienie zawdzięczają Jego pierwszeństwu jako „pierworodnego wszelkiego stworzenia” (w. 15).

Fakt, że Chrystus nie jest pierworodnym synem w sensie dosłownym — zrodzenia przez Ojca, znajduje dalsze wsparcie w Liście do Kolosan w kontekście teologii Pawła dotyczącej boskości Chrystusa. Zaraz po tym, jak Paweł ogłosił „pierwszeństwo” Chrystusa jako symbolicznego „pierworodnego wszelkiego stworzenia” i „pierworodnego z umarłych”, w wersecie 19 oświadcza: „upodobał sobie Bóg, żeby w nim [Chrystusie] zamieszkała cała pełnia boskości”.

Pytanie, które natychmiast jawi się nam w tym kontekście, brzmi: Czy Paweł uważał, że Ojciec dopuścił, by w inkarnowanym Chrystusie była jedynie „pełnia boskości” kwalifikowanej (w sensie jedynie swego rodzaju półboskiej natury)? Odpowiedź znajdujemy w Kol. 2,9, gdzie wielki apostoł jasno oświadcza, że w Chrystusie „mieszka cieleśnie cała pełnia boskości”. Czytelnik powinien pamiętać, że słowo przetłumaczone w tym tekście jako „boskość”, to greckie theotes, które dosłownie oznacza pełnię boskości a nie tylko jej znamiona czy wybrane cechy. Ta właśnie pełnia boskiej natury istniała w „pierworodnym” Chrystusie „cieleśnie”, to znaczy w Jego inkarnacyjnym stanie!

List do Hebrajczyków 1,5-6 i 5,5-10

Raz jeszcze mamy do czynienia z użyciem wyrażenia prototokos („pierworodny”), z tym że teraz autor stosuje je w połączeniu z interpretacją Ps. 2,7, gdzie mowa jest o Chrystusie jako „Synu” „zrodzonym” przez Ojca. „[Chrystus] stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Tyś jest Synem moim, Jam cię dziś zrodził? [Ps. 2,7]. (…) I znowu, kiedy wprowadza Pierworodnego na świat, mówi: Niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży” (Hebr. 1,4-6).

Czego autor Listu do Hebrajczyków naucza w tych słowach? Autor tego tekstu rozpoczyna tutaj najważniejszy temat swego listu, wywyższając Chrystusa jako tego, który jest „możniejszy”. Najpierw wykazuje wyższość Chrystusa nad aniołami. Choć aniołowie są wspaniałymi i potężnymi istotami, Chrystus przewyższa ich, gdyż Bóg nigdy nie nazwał żadnego anioła „Synem” ani „zrodzonym” a następnie nie nakazał, by oddawał cześć aniołom. To raczej aniołowie, jako istoty niższego rzędu niż Chrystus, mają Mu oddawać cześć. Tak więc Chrystus jest oczywiście „możniejszy” od aniołów.

Jak w tym kontekście mamy rozumieć fakt, że Bóg nazywa Chrystusa swoim „Synem”, „zrodzonym” przez Boga, „pierworodnym”?

Antytrynitarze bez namysłu przypisują tym określeniom dosłowną interpretację, sugerując, że Chrystus jest rzeczywiście zrodzonym, pierworodnym Synem, pochodzącym od Ojca. Tak więc dochodzą do wniosku, że Chrystus jest „bogiem” o boskości i godności ustępującej boskości i godności wiecznego Ojca. Ale czy rzeczywiście tego naucza List do Hebrajczyków?

Wszystko wskazuje na to, że nie chodzi tu o zrodzenie Chrystusa jako osoby boskiej, rzekomo mniejszej od Ojca, czy półboskiej. Autor, nazywając Jezusa istotą zrodzoną, pierworodnym Synem Bożym, raczej ma na myśli Jego inkarnacyjny status.

W kontekście 1 rozdziału Listu do Hebrajczyków Chrystus jest Synem Bożym w tym sensie, że jako wieczny, w pełni boski Syn, stał się zrodzonym i pierworodnym przyjmując ludzkie ciało, aby jako odkupiciel być możniejszym od aniołów oddających Mu cześć. Ponadto List do Hebrajczyków nazywa Chrystusa zrodzonym i pierworodnym w tym sensie, że jako inkarnowany Bóg-człowiek stał się „pierworodnym” z wszystkich ludzi, których przyszedł zbawić. Bez tej bosko-ludzkiej wyjątkowości Chrystusa i Jego pierwszeństwa wobec wszystkich ludzi nie mielibyśmy możliwości bycia zbawionymi z grzechu.

Z pewnością Paweł nie próbuje umniejszyć boskości Chrystusa, ogłaszając Go inkarnowanym Bogiem-człowiekiem. To, że stał się On człowiekiem w wyniku inkarnacji, jako zrodzony, pierworodny ludzki Syn Boży, w żadnym stopniu nie umniejsza pełni Jego wiecznej boskości. Sam kontekst 1 rozdziału Listu do Hebrajczyków wyklucza taki wniosek.

1 rozdział Listu do Hebrajczyków mocno przemawia za pełnią boskości inkarnowanego Syna. W Hebr. 1,2-3 czytamy, że Chrystus jest nie tylko (1) Stwórcą wszechświata, ale także (2) „odblaskiem chwały” Ojca, (3) „odbiciem jego istoty” i (4) „podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy”. Werset 6 świadczy o Jego pełnej boskości przez dane aniołom polecenie, że mają „oddawać pokłon” Chrystusowi. W wersecie 8 Bóg bezpośrednio zwraca się do Chrystusa jako „Boga”, którego tron jest wieczny. Wersety 10-12 odnoszą do Chrystusa Ps. 102,26-28. Jest to pieśń uwielbienia najwyraźniej skierowana do Pana Starego Testamentu, Jahwe — wiecznego i samoistnego Boga. W oczywisty sposób List do Hebrajczyków świadczy, że Jahwe z Psalmu 102 to nikt inny jak inkarnowany Chrystus, któremu aniołowie oddają pokłon i któremu są podlegli.

W podobnym sensie użyte jest słowo „zrodzić” w Hebr. 5,5-10: „Tak i Chrystus nie sam sobie nadał godność arcykapłana, lecz uczynił to Ten, który do niego powiedział: Jesteś moim Synem, dzisiaj zrodziłem ciebie; jak i na innym miejscu mówi: Tyś kapłanem na wieki według porządku Melchisedeka [Ps. 110,4]. Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego i został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka [Ps. 110,4]”.

Jest oczywiste, że wyrażenie „Jam cię dziś zrodził” w Hebr. 1,5 odnosi się do powołania Chrystusa przez Ojca na urząd najwyższego kapłana niebiańskiej świątyni. Raz jeszcze kontekst wyraźnie świadczy, że autor nie używa słowa „zrodzić” w takim znaczeniu, że Bóg Ojciec zrodził Syna jako boga niższego rzędu. Używa tego słowa jedynie w celu wskazania, że Chrystusa uczyniono bosko-ludzkim najwyższym kapłanem.

Autor Listu do Hebrajczyków dokłada wszelkich starań, by wykazać, że Chrystus jest nie tylko wiecznym Bogiem, „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia” (Hebr. 7,3), ale jest także w pełni człowiekiem w wyniku inkarnacji. To połączenie obu niezbędnych aspektów Jego wyjątkowej osoby czyni Go „kapłanem na wieki według porządku Melchisedeka” (Hebr. 5,6).

Także w tym przypadku kontekst Hebr. 5,5-10 sugeruje, że Chrystus został zrodzony w tym sensie, iż stał się człowiekiem, czyli przyszedł na świat w ludzkim ciele. W wersecie 7 czytamy, że „za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci”. W takim właśnie sensie — zupełnej, modlitewnej zależności i bliskiej więzi z Ojcem — Pismo Święte mówi o Jezusie jako „zrodzonym” „Synu” Ojca (w. 5.8). Wyraźnie ukazuje tu zależność i podległość Chrystusa jako człowieczego Syna, nie zaś podporządkowanie boskiej natury Chrystusa naturze Ojca.

Innymi słowy Pismo Święte nazywa Jezusa zrodzonym Synem w znaczeniu Jego inkarnowanego człowieczeństwa i Jego bliskiej zależności od Ojca w czasie Jego ludzkiej bezradności. W swoim człowieczeństwie został On przygotowany do roli skutecznego najwyższego kapłana, pośrednika, nie tylko z tytułu Jego wiecznej egzystencji w boskiej naturze, ale także dzięki temu, że „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (w. 8) jako podległy, „zrodzony” człowiek. Takie posłuszeństwo w cierpieniu „udoskonaliło” Jego człowieczeństwo. Jezus „stał się (….) sprawcą zbawienia wiecznego i został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan” (w. 9-10).

LeRoy Edwin Froom tak oto podsumowuje sens, w jakim Ps. 2,7 — mówiący o Chrystusie jako „zrodzonym Synu” Bożym — jest zacytowany w Liście do Hebrajczyków: „Słowa »dzisiaj zrodziłem ciebie« wskazują na przyjęcie przez Chrystusa człowieczeństwa w pewnej kolejności” Jego „inkarnowanych narodzin, chrztu, zmartwychwstania i kapłaństwa. Wszystko odtąd jest związane z Jego, jakże znaczącymi, narodzinami w ludzkiej postaci, a z tych narodzin wynika, że powtórnie przyjdzie On jako Syn człowieczy. (…) Taki jest szeroki sens zacytowanego Ps. 2,7” [7].

Sens słowa „zrodzenie”, użytego w Liście do Hebrajczyków, nie ma więc nic wspólnego z rzekomym zrodzeniem Jezusa jako jakiegoś boga niższego rzędu, wywiedzionego z boskiej natury Ojca.

S.N.

[2]
[3]
[4]
[5]
[6]
[7]

0 Comments

Życie ma sens

Życie ma sens

Poselstwo trzeciego anioła

Poselstwo trzeciego anioła

1 procent podatku

1% dla ChSCh