Blog

#4 Co mówił Jezus o Bogu

3 listopada 2010 • przez • w Co mówił Jezus?

Co mówił Jezus…
o Bogu

Dr Harry Emerson Fosdick opowiadał, że pewnego dnia w Paryżu obok Woltera i jego przyjaciela przechodziła religijna procesja, która niosła krucyfiks. Wolter, który uchodził za niewierzącego podniósł kapelusz. Jego przyjaciel ze zdziwieniem zawołał: „Co, pogodziłeś się z Bogiem?” Na to filozof z typową 'jemu ironią odpowiedział: „My pozdrawiamy się, ale nie rozmawiamy ze sobą”.

To opowiadanie dobrze ilustruje stosunek wielu ludzi do Boga. Wielu z filozoficznego punktu widzenia nie potrafi wyjaśnić zagadki wszechświata nie wprowadzając pojęcia Boga. Muszą więc być deistami, aby uznać jakiś sens wszechświata. Wierzą również w potrzebę istnienia Kościoła jako zasadę generalną. Zdaniem ich religia jest pożyteczna dla ludzkości, dla społeczeństwa. Mają też chwile jakby przytłumionego szacunku i podziwu, gdy porusza ich do żywego godność i piękno służby Kościoła dla ludzkości. Ludzie ci nie mają żadnego osobistego związku, osobistego przymierza z Bogiem.

Poznają oni, a raczej nawet rozpoznają istnienie Boga. Dostrzegają rękę Jego piszącą w obłokach, uznają Jego udział w budowie materii, cudowną tajemnicę Jego Opatrzności, ale nie pragną poznać go osobiście. Nie jest On dla nich ich Bogiem, ich Niebieskim Ojcem.

Życzeniem i wolą Stwórcy nie jest wcale pozostać nieznanym! Bóg kocha wszystkie Swe stworzenia i pragnie odwzajemnionego uczucia. Ponieważ Bóg tak bardzo pragnął dać się poznać ludziom, posłał na świat Swego Syna – Jezusa Chrystusa.

Znana pisarka chrześcijańska – E. G. White -mówi: „Tylko On Jeden, który znał całą głębię i wielkość Bożej miłości, mógł dać Go ludziom poznać”. My też patrzymy na Boga w Chrystusie, przez pryzmat Jego boskiej postaci.

„…Nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (Mat. 11,27). Jezusa nazwać by można „Słowem Boga” (Obj. 19,13), „myślą Bożą, którą słyszymy”.

„Światło poznania chwały Bożej” widać „w obliczu Jezusa Chrystusa” (2 Kor. 4,6). Oto dlaczego prorok nazywa imię Jego Emanuel – „Bóg z nami” (Izaj. 7,14). Sam Zbawiciel rzekł, wykładając Swe zasady: „Jeśli mnie poznacie, poznacie i Ojca mego”. Wówczas jeden z uczniów poprosił: „Panie, pokaż nam Ojca”, myśląc, że dałoby to zadowolenie wszystkim uczniom Chrystusa. Jezus odparł: „Tyle czasu z wami przebywam i jeszcze nie widziałeś mnie Filipie? Kto mnie widział, widział i Ojca”.

Cóż więc miał Jezus do powiedzenia o Bogu? Po pierwsze – Bóg jest taki właśnie jak sam Jezus. „Gdybyście mnie znali, znalibyście też Ojca mego” (Jan 8,19). Jezus reprezentuje Boga wobec świata i czyniąc to pokazuje nam Boga jako Boga miłości. Pokazuje nam również jakie jest najwyższe prawo wszechświata: prawo niesamolubnego dawania. „Nic nie czynię sam z siebie – mówi Jezus. – „Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję”. „Ja zaś nie szukam własnej chwały” (Jan 8,28; 6,57; 8,50).

Jezus powiedział, że Bóg jest Panem nieba i ziemi. „Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mat. 11,25). Jezus stwierdził, że trzeba być posłusznym Bogu. „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tyko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mat. 7,21).

Bóg – to Dawca największy w stworzeniu i odkupieniu. Serca ludzkie są często chmurne i mroczne na skutek nieznajomości Boga, lecz Jezus przynosi światło. Jezus ukazuje nam Boga, właśnie jako naszego Ojca, Ojca niebieskiego, Ojca cieszącego się obdarowywaniem Swoich dzieci łaskami i dobrodziejstwami. Najwspanialszym Jego darem pozostaje jednak Syn Boży, Zbawiciel i Odkupiciel świata. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jan 3,16).

Innymi słowy, Pan Jezus objawia nam Boga jako Osobę. Używa On nie tylko w stosunku do Boga Ojca osobowych określeń Jego istoty, ale wymienia także elementy jego charakteru. Bóg kocha i Chrystus wyraża właśnie miłość Bożą. Bóg Ojciec kocha, a kochać może jedynie byt osobowy. Miłość – to wyraz najwyższej, boskiej osobowości, boskiego charakteru.

„Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli… Bóg, jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim” (l Jana 4,8.9.16).

W tym aspekcie spraw interesująca jest wypowiedź Jezusa: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan 10,30). Jezus był największą indywidualnością w historii ludzkości. Był On żywym wcieleniem miłości. Jego cudowna osobowość nie zatarła się ani trochę w miarę mijania czasu. Każde wydarzenie historyczne umiejscawia się dziś albo „przed Chrystusem”, albo „po Chrystusie”. Żaden historyk ani filozof nie może lekceważyć wpływu Chrystusa na historię świata! Jego wpływ zaznaczył się nie tylko w dziejach świata, ale miliony ludzkich istnień doświadczyły na sobie cudownego wpływu Jego miłości, zmieniły i zmieniają się wciąż pod jej wpływem. Ludzie ci oświadczają, że Chrystus zna ich potrzeby, wychodzi im naprzeciw, ratuje i pociesza w utrapieniach.

Wszystko, czym jest Chrystus, jest właśnie Bogiem. Apostoł Paweł powiada: „…Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał” (2 Kor. 5,19). Bóg nie jest jakąś filozoficzną abstrakcją. Jest On „Bogiem i Ojcem Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Efez. 1,3). Filozof francuski, Pascal, doszedł w końcu do tej samej prawdy. Wielki Francuz górował intelektualnie nad swymi współczesnymi. Nie tylko zresztą nad współczesnymi! Mając lat jedenaście napisał traktat o dźwięku. W szesnastym roku życia był geniuszem matematycznym i przygotowywał się do studiów nad stożkami (stereometria). Jednocześnie był genialnym fizykiem. Odkrył, znane do dziś jako „prawo Pascala”, prawo ciśnienia cieczy. Pascal zajmuje zawsze czołowe miejsce wśród największych myślicieli i sław naukowych wszystkich czasów. Był on myślicielem religijnym tak samo wybitnym, jak naukowcem czy filozofem. Cóż więc uważał Pascal za swe największe odkrycie?

Odpowiedź ukrył na małym zwitku papieru, który nosił tuż przy sercu i który znaleziono po jego śmierci. Ci, którzy przypuszczali, że będzie tam wymieniona jakaś filozoficzna zawiłość czy naukowe odkrycie, przeczytali ze zdumieniem te oto słowa: „Bóg nie jest Bogiem filozofii, jest Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba i Jezusa”.

Jezus mówił o sprawiedliwości i prawości Boga. Bóg jest prawy i sprawiedliwy jako byt osobowy, mający związek moralny z innymi osobowymi bytami. Ludzie przyzwyczaili się dzisiaj oddzielać od nauk biblijnych samo rozumienie osobowości Boga. Stąd nie obawiają się oni nadejścia dnia sądu ostatecznego w sensie biblijnym, wyobrażają go sobie jakoś symbolicznie. A jednak tylko Bóg osobowy może osobiście zawezwać ludzi na sąd.

Jezus wykazał, że Bóg jest Stwórcą (Mat. 19,4), że Bóg nie jest wszechświatem, lecz Stwórcą wszechświata. Stwórcą wszechświata i wszechrzeczy (Izaj. 40,26). Żywy Bóg, odkryty ludziom przez Jezusa Chrystusa, nie stanowi żadnej bezosobowej siły panteistycznej, którą utożsamiają niektórzy z samym wszechświatem. Jest On Stwórcą, który „rzekł – i stało się, On rozkazał – i stanęło” (Ps. 33,9). Po upływie sześciu tysięcy lat grzechu istnieje jeszcze w świecie piękno, przypominające nam na każdym kroku rękę, z której wzięliśmy początek. Układ atmosferyczny, krążenie wiatrów dookoła kuli ziemskiej, morza, góry, żyzność gleby i równowaga w naturze – wszystko to mówi o Bogu.

Z chrześcijańskiego punktu widzenia istnieją dwie cechy boskie, których umysł ludzki nie może łatwo pojąć – i to jest zrozumiałe. Jedną cechę nazywamy „wyższością, pozazmysłowością” Boga, drugą zaś – „wrodzonością i nieodłącznością”. Przez „pozazmysłowość” rozumiemy to, że Bóg jest ponad wszystkim, wszystkiemu błogosławi, że On wszystko powołał do istnienia. O Nim to mówi Pismo Święte: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” (l Mojż. 1,1). Mówi o tym psalmista: „Niebiosa opowiadają chwałę Boga, a firmament głosi dzieło rąk Jego. Dzień dniowi przekazuje wieść, a noc nocy podaje wiadomość” (Ps. 19,2.3). Stwórca jest ponad rzeczami, które stworzył, które powołał do życia.

Co rozumiemy przez „nieodłączność Boga”? To pojęcie oznacza wszechobecność Stwórcy, wszechpotężnego we wszystkim, co stworzył. Wszystko, czas i przestrzeń, rzeczy widzialne i niewidzialne są zewnętrzną powłoką Jego chwały. Jego obecność i władza powoduje to, że żaden człowiek nie może uciec przed Bogiem. Chociaż tron Boga znajduje się w niebie, władza Jego kieruje i przewodzi ruchowi elektronów, biegowi planet…

Tak oto pozazmysłowy (transcendentny) i zarazem nieodłączny (immanentny) Bóg, Bóg Pisma Świętego, mówi do wszystkich myślących stworzeń w chwale niebios, w tajemnicach ziemi i w cudach umysłu ludzkiego. Prorok Zachariasz opowiada o Bogu jako o Panu, który „rozpiął niebiosa, ugruntował ziemię” (Zach. 12,1). Jezus mówi także, iż Bóg, nasz Ojciec niebieski, jest Opatrznością. On nie tylko powołuje do życia światy. On troszczy się także o Swe stworzenie, zarówno o wróbla i kruka, o każdą trawkę rosnącą na polu, jak i o nas. „Dlatego – mówi Jezus – nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie więcej was, o małowierni?” (Mat. 6,25.26.28-30).

Bóg zna nasze potrzeby w zakresie jedzenia, picia, ubioru. Jezus powiedział: „…Albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (w. 32.33). Czyż nie jest prawdą, że w poszukiwaniu „tego wszystkiego” gubimy Boga i nie staramy się Go szukać? I że w nowoczesnych czasach tyranii „rzeczy” nasze serca wpadają w konflikt z Bogiem? To prawda, że potrzebujemy „rzeczy”. Bardziej jednak potrzebujemy Boga i królestwa Bożego.

W najtrudniejszych dniach Reformacji, kiedy prześladowano Lutra, pisał do swego przyjaciela – Melanchtona: „Jestem przeciwny trwożnym, lękliwym życzeniom, które wychodzą z twego serca, czemu uważasz Boga za kłamcę, nie wierząc w Jego cudowne obietnice, gdy żąda On od nas pogody, spokoju, ufności i powierzenia Mu wszystkich naszych trosk? Czy mniemasz, że On na wiatr rzuca takie słowa? Cóż więcej może szatan zrobić niż zabić nas? Chrystus umarł za grzechy całego świata, ale za dzieła sprawiedliwości On umierać nie będzie, tylko żyć i królować! Czemu więc trwożysz się widząc, że On jest naszym sternikiem. Ten, który był naszym Ojcem, będzie Ojcem naszych dzieci. Co do mnie (Jezus tylko wie skąd się to bierze -z Ducha Świętego czy z zuchwalstwa), to ja nie troszczę się zupełnie o takie sprawy”.

Jesteśmy pewni, że nie było to zuchwalstwo, lecz rzeczywista obecność Boga, który kierował postępowaniem tego wielkiego człowieka. Ojciec niebieski, który stworzył wszystkie rzeczy i czuwa nad nimi od początku do końca, towarzyszy nam przez Ducha Świętego w naszej wędrówce, chce wiedzieć, jak urzeczywistniamy w życiu Jego boskie cele.

Kiedy sprawy zgromadzenia opracowującego amerykańską konstytucję znalazły się w ślepym zaułku i wydawało się, że dalszy postęp nie jest możliwy, wtedy Benjamin Franklin, który trzymał się z dala od wszelkich społeczności religijnych wezwał wszystkich do modlitwy. Powiedział: „Bóg rządzi sprawami człowieka i skoro wróbel nie może upaść na ziemię bez Jego wiedzy, czyż może powstać królestwo bez Jego wiedzy?”

Pismo Święte przedstawia nam Boga nie tylko jako Stwórcę, Rządcę i Kierującego wszechświatem, który zasiada wśród gwiazd i kieruje ich ruchem przez całe wieki, jako tego, który mieszka w wieczności”. Ale jednocześnie mieszka „z tym, który jest skruszony i pokorny duchem” (Izaj. 57,15) i zauważa nawet śmierć wróbla (Mat. 10,29). Jest On miłującym, wybaczającym wszystko Ojcem, gdy wita powracającego do domu marnotrawnego syna (Łuk. r. 15).

Swymi czynami i nauką Chrystus objawił nam charakter Boga. Aby pokazać Jego siłę, Chrystus czynił cuda: uciszał burzę, zamienił wodę w wino, słowo Jego sprawiło, że drzewo figowe uschło, On nakarmił pięciotysięczną rzeszę dzieląc własną dłonią kawałek chleba, leczył choroby słowem i dotykiem. Złamał także potęgę śmierci i przywrócił umarłemu życie. Swą potęgą, silniejszą od przyrody, Jezus okazywał miłość! Nie odwracał się nigdy od duszy będącej w potrzebie. Przyciągał do Siebie ludzi, aby ich pocieszyć, aby im pomagać. A Bóg jest taki właśnie jak Chrystus. Chrystus przyszedł na świata po to, abyśmy poznali Jego Ojca. „Bóg był w Chrystusie” (2 Kor. 5,19). Aby lepiej poznać Boga, aby zobaczyć Boga – patrzmy na Jezusa! „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Syn, który jest na łonie Ojca, objawił Go” (Jan 1,18).

Widzimy zatem, że Bóg interesuje się nami, każdym z osobna. Niektórzy jednak widząc ogrom wszechrzeczy, niezmierzoność wszechświata wykazaną przez nowoczesną wiedzę, nie chcą wierzyć, że Stwórca mógłby troszczyć się o każdy byt egzystujący na ledwie dostrzegalnym pyłku, zwanym Ziemią. Pismo Święte mówi ustami proroka Izaja-sza: „Bo tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest „Święty”: Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem…” (Izaj. 57,15). Jezus mówił: „A kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie” (Jan 14,21).

Gdy w miarę postępu wiedzy rozszerza nam się krąg wszechświata, nie możemy zapominać o potrzebie miłości Bożej. Wiele potworności wydarzyło się na tym świecie. Nie mogą one harmonizować ani zgadzać się z wymaganiami miłości Boga i bliźniego. Mimo to Słowo Boże pozostaje mocą niewzruszoną i widzimy wciąż w cieniu krzyża, że Bóg jest miłością.

Małą córeczkę pewnej rzeźbiarki spytano, które z dzieci jest faworyzowane przez jej matkę. Mała dziewczynka odrzekła natychmiast: „Ona kocha Krzysia, który jest najstarszy; kocha Januszka, poniaważ jest najmłodszy i kocha mnie, ponieważ jestem dziewczynką”. Czy można lepiej zobrazować stosunek Boga do ludzi, miłość Jego do wszystkich stworzeń? Cokolwiek byśmy czynili – czy będziemy upadać czy wznosić się – pozostaniemy ludźmi, ludzkimi istotami. „Bóg tak umiłował świat” – czytamy – czyli Bóg tak umiłował nas wszystkich.

Widzimy, jak wiele zła jest na świecie. Smutki, łzy, ból i nieziszczone nadzieje – oto z czym się stykamy na każdym kroku. Właśnie dlatego trudno nam nieraz zrozumieć intencje Boga kierującego sprawami wszechświata. Przychodzą wówczas momenty zwątpienia i załamania duchowego. Nie wszystko jest dobre, co dzieje się we wszechświecie. Ale jeśli mocno wierzymy, jeśli prawdziwa wiara nas nie opuszcza, wówczas wiemy, że „Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują…” (Rzym. 8,28). Pewne rzeczy, które z początku nie wydają się dobre, mogą okazać się w końcu właśnie najlepsze w skutkach. Naszym zadaniem jest stawać zawsze po stronie dobra i opowiadać się za Bogiem w wielkim odwiecznym boju pomiędzy dobrem a złem.

W swojej książce „God the Invisible King” (Bóg, niewidzialny Król), Herbert George Wells napisał: „Religia jest czymś pierwszym i ostatnim, i dokąd człowiek nie znalazł Boga rozpoczyna nie od początku i działa nie do końca. Życie znajduje swe miejsce właściwe tylko z Bogiem, który walczy przez człowieka przeciwko ciemnym siłom i mocom i nieistnieniu; który walczy z człowiekiem przeciwko zamieszaniu i złu wewnątrz nas i na zewnątrz i przeciwko śmierci w jakiejkolwiek formie, który kocha nas jako wielki Wódz swoje dzieci i jest gotowy posłużyć się nami w swej nieśmiertelnej przygodzie przeciwko marnotrawstwu, nieporządkowi, okrucieństwu i występkowi, który jest końcem, który jest środkiem, który jest jedynym Królem”.

Nie jesteśmy w stanie wiedzieć ani widzieć wszystkiego w jednym czasie. Jesteśmy ostatecznie tylko ludźmi, a wodzem naszym jest Bóg. Niewątpliwie nie brak wokół nas spraw, które zrozumieć będziemy mogli dopiero w wyższym i sprawiedliwszym świecie. Ale Jezus oświadczył i dał tego dowody, że Bóg jest mądry, że Bóg jest sprawiedliwy, że Bóg kocha nas niezmiernie i że Bóg nie tylko interesuje się Swym dziełem – wszechświatem, lecz jest dla tego wszechświata Ojcem Niebieskim. Jeżeli więc nawet nie rozumiemy celowości wielu spraw, jakie dzieją się za naszego życia, to przecież nie możemy być ślepi na miłość i mądrość Bożą!

Musimy pamiętać zawsze, co Jezus mówił: „Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie” (Jan 4,24). Słowa Zbawcy przeznaczone były dla niewiasty z Sychem, która mniemała, iż świątynia samarytańska na górze Garizim (zburzona przez Hyrkana w 128 r. n.e.) stanowi najlepsze miejsce na nabożeństwa i oddawanie czci Stwórcy. Dla odmiany Żydzi uważali Jerozolimę za takie właśnie święte miejsce. Wobec tego niewiasta poprosiła Jezusa o wyjaśnienie. Zbawiciel oznajmił wówczas, iż Bóg oczekuje czci nie tylko od Samarytan czy Żydów, ale od wszystkich Swych dzieci, ponieważ „…Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali” (Jan 4,23). Bóg czeka po prostu na takich, którzy czczą Go naprawdę! Możemy oddawać Mu cześć wszędzie, o każdej porze, w każdych okolicznościach, ale musimy czynić to szczerze i z własnej woli.

Cały świat – to jedna cudowna katedra. Niebieska kopuła okrywa ją od góry, a słońce, księżyc i urzekającej piękności gwiazdy są na tym niezmierzonym firmamencie nieprzemijającymi, niegasnącymi świecznikami.

Nie trzeba traktować Boga jako Ojca nie zainteresowanego losem Swych dzieci. On interesuje się każdym z nas osobiście. Boga nie można ograniczyć do jakiejś miejscowości czy terenu. Wszędzie szuka On prawdziwych chwalców.

Jakże naiwnie sądzą niektórzy ludzie, że Bóg znajduje się gdzieś daleko, w odległej jakiejś krainie, że nie sposób Go znaleźć! A przecież Bóg jest blisko, nadzwyczaj blisko każdego z nas, ponieważ żyjemy w Nim, poruszamy się, działamy i istniejemy. Ci wszyscy, którzy czczą Go w duchu i czczą Go naprawdę, a więc w sercu i myśli, całym wysiłkiem uczucia i intelektu, całą swą wyobraźnią, ci wszyscy są prawdziwymi Jego czcicielami. Wszelka inna pobożność – to fałsz i obłuda.

Jeśli tylko uwierzymy w to, co Jezus mówił nam o Bogu, życie każdego z nas stanie się inne – piękniejsze. Nie jesteśmy samotni we wszechświecie. Bóg – to nasz Stwórca. Nie jest On gdzieś daleko. Kocha nas i słyszy, darzyć chce dobrodziejstwami i łaskami, kieruje nami i wysłuchuje modlitwy. Znając to wszystko, któż zaprzeczy, że „życie warte jest życia”.

Jezus kazał miłować nam naszych nieprzyjaciół, błogosławić tych, którzy nas krzywdzą, czynić dobrze tym, którzy nas nienawidzą, modlić się za tych, którzy nas prześladują. Mówił On, że jeśli to robić będziemy, możemy stać się dziećmi Ojca naszego, który jest w niebie, „słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mat. 5,45).

Fanny Crosby, znana autorka pieśni religijnych, gdy miała sześć tygodni, oślepła. Ona nigdy nie widziała światła, ani piękna tego świata. Jej oczy były niewrażliwe na to wszystko. Ale ona przez całe swoje długie życie nie skarżyła się. Nigdy nie obwiniała Boga, nie straciła swej wiary, wręcz przeciwnie, stawała się coraz silniejsza duchowo. Wynikiem tego wzrostu duchowego był duchowy pokarm dla milionów, w postaci jej pieśni. O Fanny Crosby, która mieszkała w Stanach Zjednoczonych pisał mieszkający w Anglii R. Havergal:

„Jakże może ona śpiewać w ciemności takiej?
Co jest źródłem jej radości i szczęścia?
Ona sercem widzi, widzi sercem,
Dlatego może śpiewać tak radośnie.”

Czy i my nie zostaliśmy również obdarzeni łaską Bożą? Mamy zawsze nadzieję przebaczenia Bożego. Wierzyć tylko musimy w Syna Jego i naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Wierzyć i żyć dla żywego Boga, Stwórcy i Władcy wszystkich rzeczy, Boga, którego wszechwładza, wszechobecność, wszechmądrość, wszechpotęga i wszechmiłość znalazła wyraz w Piśmie Świętym. Do Niego modlimy się „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje”.

PRZEGLĄD BIBLIJNY

„Jam jest Bóg Wszechmogący, trwaj w społeczności ze mną i bądź doskonały!” (l Mojż. 17,1).

„A Bóg rzekł do Mojżesza: Jestem, który jestem. I dodał: Tak powiesz do synów izraelskich: Jahwe posłał mnie do was” (2 Mojż. 3,14).

„Wtedy Pan przeszedł obok niego, a on zawołał: Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszający winę, występek i grzech, nie pozostawiający w żadnym razie bez kary…” (2 Mojż. 34,6.7).

„Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!” (5 Mojż. 6,4).

„Czy możesz zgłębić tajemnicę Boga, albo zbadać doskonałość Wszechmocnego? Wyższa jest niż niebiosa – cóż poczniesz? Głębsza jest niż kraina umarłych – cóż ty wiesz? Jej miara jest dłuższa niż ziemia, a szersza nawet niż morze” (Job 11,7-9).

„Zanim góry powstały, zanim stworzyłeś ziemię i świat, od wieków na wieki Tyś jest o Boże!” (Ps. 90,2).

„Ale Pan jest prawdziwym Bogiem. On jest Bogiem żywym i Królem wiecznym” (Jer. 10,10).

„…Jak nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu” (l Tes. 1,9).

„Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu, niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków” (l Tym. 1,17).

„…Kto bowiem przystępuje do Boga, musi wierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy Go szukają” (Hebr. 11,6).

„Godzien jesteś Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ Ty stworzyłeś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało” (Obj. 4,11).


0 Comments

Polub nas na Facebooku

Wtorki z Biblią

Poselstwo trzeciego anioła

Poselstwo trzeciego anioła

Życie ma sens

Życie ma sens