#2 Co mówił Jezus o twoim szczęściu
3 listopada 2010 • przez Adwentyści Poznań • w Co mówił Jezus?
Co mówił Jezus o
twoim szczęściu
Zbyt często poszukiwanie szczęścia kończy się niepowodzeniem. Naukowcy w laboratoriach doskonale i niezawodnie dają sobie radę z syntezą chemiczną, ale stają bezradni, gdy przyjdzie im wynaleźć eliksir ludzkiego szczęścia. Fizycy z nadzwyczajną umiejętnością rozbijają atom, ale i im nie udaje się tak zsynchronizować wibracji elektronów ludzkiego szczęścia, aby odkrycie to uwieńczone zostało praktycznym, powszechnym powodzeniem. Astronomom udaje się przy pomocy potężnych teleskopów zauważyć wszystko, co dzieje się w olbrzymiej pustce międzygwiezdnej, ale promień szczęścia wymyka się spod ich obserwacji i nie dostrzegają go w międzyplanetarnej niezmierzonej próżni. Artysta siada przed płótnem z wizją szczęścia w oczach i sercu, ale i jego ogarnia przerażenie, gdy kolory nie mogą oddać najskrytszych jego snów i wyobrażeń.
„O czasie, co jak Artysta-Malarz stanąłeś
Rok cały milcząc przed sztalugą pustą,
Nanieśże coś pięknego wreszcie na nią,
Bądź łaskaw Czasie, przyjaciela ustom.
Pomieszaj krople różu, radości i śmiechu,
I wesołej nadziei zmienny blask słoneczny,
I ze sztalugi cienie zgoń tchnieniem serdecznym,
I miłości promiennej nie wstydź się. oddechu.”
Człowiek rozsądnie myślący odkrywa, że „nie od obfitości dóbr zależy czyjeś życie” (Łuk. 12,15). Człowiek stojący u szczytu sukcesów zaczyna dostrzegać, że pieniądze przynoszą udrękę i bezsenne noce i że nie można za nie kupić szczęścia.
Ludzie gonią za „pełnią życia” i noc w noc wypełniają przybytki pozornego, chwilowego szczęścia. Owszem, znajdują zabawę, śmiech, muzykę, ale blichtr nie koi zmęczonych dusz czy złamanych, stroskanych serc. Światło ginie w ciemnościach takich nocy, a śpiew przechodzi z wolna w szloch, choćby płaczu tego nie było słychać. Świat wciąż poszukuje szczęścia, ale rzadko je znajduje, podobnie jak chłopiec, który goni za tęczą. Wielu takich, którzy przez całe życie mieli mocną wolę zdobycia prawdziwego szczęścia, z przerażeniem dostrzegają u siebie siwe włosy, obwisłe ramiona, zmarszczone twarze i niepewny krok. Aż kończy się wszystko ostatnim tchnieniem – człowiek dociera do końca swej wędrówki ze szczęściem wciąż nieziszczonym.
Salomon, jeden z najmądrzejszych ludzi także poszukiwał szczęścia. Próbował wszystkich sposobów, aż wreszcie rzekł: „Postanowiłem szczerze mądrością zgłębić i zbadać wszystko, co się działo pod niebem: Jest to żmudne zadanie, jakie zadał Bóg synom ludzkim, aby się nim trudzili” (Kazn. Sal. 1,13).
„Widziałem wszystkie sprawy, które się dzieją pod słońcem, a wszystko to jest marnością i gonitwą za wiatrem” (w. 14). Czy szukał on rzeczywiście wszędzie? Czy poszukiwania te zostały uwieńczone sukcesem?
Salomon był niewątpliwie najmądrzejszym człowiekiem swego czasu, a przy tym uważano go za największego botanika świata. Wieść niosła, że „mówił… o drzewach, począwszy od cedru, który rośnie w Libanie, aż do hizopu, który wyrasta z muru”. Był największym na owe czasy autorytetem w dziedzinie zoologii, ornitologii, ichtiologii. „Mówił o zwierzętach i ptakach, o płazach i o rybach” (l Król. 4,33).
Niewątpliwie był to geniusz, chodząca encyklopedia. „Ułożył trzy tysiące przypowieści”. Był chyba jednym z największych pieśniarzy wszystkich czasów. Napisał tysiąc pięć pieśni. Był największym z bibliografów. Zgromadził niezliczone ilości ksiąg i pism w swej bibliotece, ale u schyłku życia powiedział z westchnieniem: „Pisanie wielu ksiąg nie ma końca, a nadmierne rozmyślanie męczy ciało” (Kazn. Sal. 12,12).
Doświadczył także wszelkich radości życia. „Dał też Bóg Salomonowi bardzo wielką mądrość i roztropność, nadto rozum tak rozległy jak piasek nad brzegiem morza” (l Król. 4,29). Salomon stanął u szczytu mądrości. Gdy królowa z Saby przybyła na jego dwór aby poznać tę mądrość, zmuszona była przyznać, że nawet połowy tej mądrości jej nie opowiedziano (l Król. 10,7). Ale czy to wszystko przyniosło Salomonowi szczęście? Nie. Powiedział bowiem: „Bo gdzie jest wiele mądrości, tam jest wiele zmartwienia; a kto pomnaża poznanie, ten pomnaża cierpienie” (Kazn. Sal. 1,18).
Z kolei próbował Salomon gromadzić bogactwa. Jak wynika z Pisma Świętego były warte miliony (l Król. 10,21.27). Czy one przyniosły mu upragnione szczęście? Mówi tak: „Kto ufa swemu bogactwu, ten upadnie” (Przyp. Sal. 11,28). A oto inna myśl Salomona: „Cenniejsze jest dobre imię niż wielkie bogactwo, lepsza przychylność niż srebro i złoto” (Przyp. Sal. 22,1).
Nie starczyłoby nam tu miejsca aby snuć opowieść o wszystkich wielkich budowlach, przedsięwzięciach gospodarczych, rolniczych, hodowlanych i o luksusach, w jakich żył Salomon. A jednak nie znalazł on w tym szczęścia, nie zaznał go skoro rzekł, iż wszystko to „marność nad marnościami” (Kazn. Sal. 12,8). „Potem zwróciłem uwagę na wszystkie moje dzieła, których dokonały moje ręce… i oto: wszystko to jest marnością i gonitwą za wiatrem” (Kazn. Sal. 2,11). Człowiek rzeczywiście mądry nie znajdzie szczęścia w przyjemnościach, czy w samym działaniu. Salomon interesował się muzyką, kompletował instrumenty muzyczne, poszukiwał śpiewaków i śpiewaczek o najwspanialszych uzdolnieniach i zewnętrznych warunkach. Był mecenasem poetów i artystów. Na koniec spróbował poić się alkoholem… i cóż odkrył? „Wino – to szyderca, mocny trunek – to wrzaskliwa kłótnia; i nie jest mądry, kto się od niego zatacza” (Przyp. Sal. 20,1).
Przykład ten może być ostrzeżeniem i ukierunkowaniem dla tego, kto próbuje szukać szczęścia w zwodniczych urokach tego świata. Na koniec bowiem Salomon powiada: „Błogosławiony (szczęśliwy) ten, kto przestrzega zakonu ” (Przyp. Sal. 29,18; BG). Znalazł bowiem Salomon szczęście w posłuszeństwie wobec Boga. U schyłku życia napisał ostatnią radę: „Bój się Boga i przestrzegaj Jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka. Bóg bowiem odbędzie sąd nad każdym czynem, nad każdą rzeczą tajną – czy dobrą, czy złą” (Kazn. Sal. 12,13.14).
Prawie te same słowa znajdujemy w Księdze Objawienia: „Błogosławieni, którzy czynią przykazania Jego…” (Obj. 22,14 BG). Słowo „błogosławieni” zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie znaczy „szczęśliwi”. Można więc czytać ten tekst Pisma Świętego tak: „Szczęśliwi są ci, którzy czynią Jego przykazania”.
Jedno jest pewne: nieposłuszeństwo Bogu przynosi nieszczęście. Gdziekolwiek by to było, zawsze przychodzi wstyd, hańba, cierpienie, kara, ból, a na końcu śmierć. Gdy naruszamy prawa natury -cierpimy. Gdy naruszamy ustanowione przez Boga prawa moralne, cierpimy również z powodu nieposłuszeństwa. Jeśli dziecko dotknie ręką rozpalonego do czerwoności pieca, sparzy się i cierpi. Człowiek, który spożyje nieświeży pokarm, cierpi – i to jest oczywiste. Palacz czy pijak ponosi karę, gdy wprowadza truciznę do swego organizmu. Każda przyczyna pociąga za sobą jakiś skutek.
Zamiarem Stwórcy było od początku, by człowiek był uczciwy, prawy, wierny, rozumny, by mógł iść ścieżkami wskazanymi przez Boga. Człowiek został zbudowany w taki właśnie sposób, że za każde naruszenie tych słusznych praw, fizycznych czy moralnych, płaci chorobą ciała i duszy, niepokojem serca. Zadręcza i trwoży go własne sumienie. Wielu też czuje się nieszczęśliwymi dlatego, że nieznane im są prawa życia i normy postępowania. Ludzie ci nigdy nie nauczyli się pokładać całej nadziei w Bogu. Nawet niektórzy spośród najmędrszych i z pozoru najszczęśliwszych ludzi z różnych epok i okresów czuli się zdecydowanie źle, uważali się za nieszczęśliwych, ponieważ nie potrafili poznać lub pojąć tajemnicy szczęścia, o której Chrystus wiedział, i którą posiąść nam radził.
Ktoś spytał kiedyś osiemdziesięcioletniego Tomasza Edisona w dniu, jego urodzin o „tajemnicę szczęścia”. Edison odparł: „Nie zdarzyło mi się widzieć szczęśliwego człowieka”. To nie mieści się w mądrości świata, dać człowiekowi szczęście.
Co mówił Jezus o możliwości posiadania szczęścia? Nasz Boski Nauczyciel wiele mówił na ten temat, więcej niż byśmy byli zdolni umieścić w tym rozważaniu. Czytamy choćby w rozdziale piątym Ewangelii Mateusza, że tych, którzy mogą być szczęśliwi, względnie nimi są, można podzielić na dziewięć co najmniej grup.
Pamiętajmy, co znaczy słowo „błogosławiony”. Równa się ono pojęciu „szczęśliwy” i oba te pojęcia możemy traktować zamiennie. Możemy więc czytać błogosławieństwa z Ewangelii według Mateusza w ten sposób:
„Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.
Szczęśliwi, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Szczęśliwi cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Szczęśliwi miłosierni, albowiem pni miłosierdzia dostąpią.
Szczęśliwi czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Szczęśliwi pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani.
Szczęśliwi, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.
Szczęśliwi jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie się i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mat. 5,3-12).
Gdy czytamy słowa Jezusa, to zauważamy, że ani jeden warunek podany w tych dziewięciu błogosławieństwach nie jest czymś samym w sobie upragnionym. W istocie moglibyśmy sądzić, że niektórzy ludzie, p których mowa byliby najszczęśliwsi z powodu cierpienia lub kłopotów właściwych sytuacjom, w jakich się znaleźli: ubóstwa duchowego, płaczu, głodu, prześladowania, fałszywego oskarżenia lub pogardy. Jednak Jezus powiedział, że tacy ludzie razem z miłosiernymi, czystego serca i pokoju ducha, będą szczęśliwi, „cieszcie się i bądźcie radosnymi” – nakazał.
Tego żądał Jezus i sam był żywym przykładem, ucieleśnieniem tego Swego żądania. Pomimo, że, jak powiada prorok Izajasz, Jezus – to „mąż boleści, doświadczony w cierpieniu” (Izaj. 53,3), to jednak życia Jego nie zaciemnił ani ból, ani trwoga. Duch Jego pozostał też nieskażony. „Serce Jego wypełniało po brzegi życie. Gdziekolwiek się pojawił, towarzyszyły mu radość, pokój, wytchnienie i szczęście” (Droga do Chrystusa). „Na świecie – powiada On – ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (Jan 16,33).
Zapamiętajmy: żadnego szczęścia nie kupiono wbrew Bogu. Jeżeli szczęście ma jedynie samolubny cel, to jest ono tylko przejściowe, przemijające. Gdy szczęście mija, serce wypełnia smutek i poczucie samotności silniejsze niż dotąd. Najwyższym szczęściem dla chrześcijanina są słowa obietnicy danej przez Jezusa: „Dobrze sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe. byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości Pana swego” (Mat. 25,21). My możemy również zdobyć tę radość i szczęście w Jego Boskiej służbie!
Jednym z najistotniejszych elementów chrześcijańskiej tajemnicy szczęścia pozostaje studiowanie Pisma Świętego, Biblii. Jeremiasz dał temu świadectwo, mówiąc: „Ilekroć pojawiły się twoje słowa, pochłaniałem je; twoje słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca…” (Jer. 15,16). Biblia jest wiecznym źródłem poznawania sensu i celu życia w ogóle, poznawania – a zarazem rozumienia.
Innym warunkiem szczęśliwego życia jest poznanie Jezusa. Nie tylko jako kogoś, kto żył na tym świecie dawno temu, ale jako tego, kto umarł za nasze grzechy śmiercią męczeńską i który żyje. Żyje także dzisiaj. „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.” (Mat. 28,20).
Nie wystarczy wierzyć w śmierć Chrystusa za nasze grzechy. Uwalnia On nas od potępienia wiecznego i przynosi szczęście, które z tej wiedzy wynika. Musimy znać Go jeszcze jako Chrystusa żywego; wszechpotężnego Zbawcę, który pozwala nam zwyciężać krok za krokiem, dzień po dniu, godzina po godzinie i który obiecał nam, że nigdy nas nie opuści. (Hebr. 13,5).
Każdy prawdziwy chrześcijanin, chrześcijanin z krwi i kości, ma prawo być szczęśliwym, powinien być szczęśliwy. Wiara w Boga przynosi właśnie to szczęście i radość. Czy nie czytamy w Psalmie Dawida: „Wtedy dusza moja będzie weselić się w Panu, będzie radować się ze zbawienia jego”. (Ps. 35,9). Dlaczego nie mielibyśmy czuć się szczęśliwi i zadowoleni? Jezus powiedział, że będziemy szczęśliwi. Grzechy nasze zostaną nam zapomniane. Obecność i potęga Syna Bożego towarzyszy nam nieustannie. Jezus jest żywy! Czeka nas szczęśliwa przyszłość w kraju, gdzie sny stają się rzeczywistością.
Wierzcie mi, że być chrześcijaninem to coś cudownego. Dwight L. Moody był tak przepełniony radością wypływającą z wiary, że ktoś powiedział o nim, iż po prostu kipiał chwałą poselstwa, które głosił. Okazywał to na zewnątrz, a jego radość była zaraźliwa. Ludzie pośpiesznie wychodzili z ciemności w światłość, do życia chrześcijańskiego, od tej chwili, gdy zobaczyli i odczuli jego radość. Izajasz kiedyś wyraził swoje szczęście następującymi słowami: „Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga (dlaczego?), gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia…” (Izaj. 61,10).
Najlepsza nagroda życia przychodzi wtedy, gdy oddajemy się jakiejś wielkiej sprawie dla szczęścia istot ludzkich, dla pomyślności innych ludzi, bez oczekiwania na zysk.’ Do Georga Mullera szczęście przyszło w wielkiej mierze właśnie z takiego powodu. Swoje życie spędzał na służbie dla innych. Życie jest zbyt cenne aby je marnotrawić. Jezus powiedział: „Kto straci życie swoje… znajdzie je” (Mat. 10,39). Bardzo często słowa te cytował wielki lekarz, sir William Osler, swoim studentom medycyny. My tracimy swoje życie nie dlatego, że odrzucamy je od siebie, ale dlatego, że je oddajemy. A potem okazuje się, że znajdujemy je i to nie przez poszukiwanie szczęścia.
Istnieje jeszcze inne źródło szczęścia dla wszystkich wierzących. Mowa o tym w Psalmie 133,1: „O, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają!” Istnieje coś takiego jak wspólnota, koleżeństwo – wspólnota chrześcijańska. Można było to dostrzec w życiu wczesnochrześcijańskiego Kościoła jak czytamy o tym w Dz. Ap. 2,46: „Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca”.
Jakże diabeł nienawidzi żyjącego w pokoju Kościoła. Będzie czynił wszystko, co tylko się da, aby sprowadzić różnego rodzaju problemy na Kościół doprowadzając np. do tego, aby członkowie Kościoła zazdrościli sobie nawzajem czego tylko można. Uczyni to samo w rodzinach i rozbije każdą rodzinę jeżeli się uda. Diabeł nienawidzi radości – prawdziwej radości, prawdziwego szczęścia. Wtedy gdy jesteśmy zniechęceni, jego pokusy zyskują największą moc. W Dz. Ap. 13,52 czytamy: „Uczniowie zaś byli pełni radości i Ducha Świętego”. Natomiast apostoł Paweł stwierdził, że wierzący byli dla niego „radością albo koroną chwały” (l Tes. 21,19). Niektórzy ludzie wyznają pogląd, że posępność, wydłużona twarz i przygnębienie są oznakami chrześcijaństwa. Nic bardziej fałszywego! Powinniśmy się radować z a w s z e . „Powtarzam, radujcie się” powiada apostoł Paweł (Filip. 4,4).
Gdy Charley Alexander, śpiewający ewangelista sprzed kilkudziesięciu lat był jeszcze studentem Instytutu Biblijnego Moody’ego w Chicago wyznawał pogląd, że śmianie się jest czymś złym. Starał się tak układać swoją twarz, aby nie pojawił się na niej nigdy żaden uśmiech. Zawsze powtarzał sobie tekst: „A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu” (Mat. 12,36).
Pewnego dnia Moody -zebrał swoich studentów wokół siebie na swobodną rozmowę. Powiedział im, że zauważył, iż niektórzy z nich mają jakieś posępne twarze. „Jestem pewny, że ja byłem jednym z nich – pisał później Alexander – bowiem to ja studiowałem werset z Biblii p nieużytecznych słowach. Zwykle byłem pełen werwy i zadowolenia, usiłując pocieszać kogoś, kto chodził zasmucony, ale teraz wydawało mi się, że to wszystko było niewłaściwe. Próbowałem tak układać swoją twarz, aby nie pojawił się na niej uśmiech. Nagle Moody spojrzał na mnie jasnym, pełnym szczęścia wzrokiem i powiedział: 'Młodzi przyjaciele, nie myślcie, że nauka wypływająca z tego wersetu oznacza, iż powinniście chodzić z grobową miną na twarzy i nigdy nie mieć jedni dla drugich miłych słów. Słowo radości nie jest słowem nieużytecznym'”. Alexander pisał, że od tego czasu cieszył się doskonałą wolnością i niepohamowaną radością w służbie Bożej.
Jak wiem, najbardziej poświęceni chrześcijańscy słudzy ewangelii są najszczęśliwszymi ludźmi. W chwili gdy piszę te słowa jestem akurat szczęśliwy z tego powodu, że odwiedził mnie jeden z moich serdecznych przyjaciół, który przybył do mnie z bardzo daleka. Za każdym razem gdy widzę jego twarz, chociaż mogą upłynąć lata od ostatniej wizyty, widzę prawdziwe szczęście wypisane na jego twarzy. To sprawia, że czuję się lepiej, odczuwam szczęście właśnie wtedy, gdy na niego patrzę. Inni ludzie także mi powiedzieli, że czują się podobnie gdy patrzą na niego. Jakimże wielkim błogosławieństwem dla świata jest szczęśliwy chrześcijanin!
Pewien Chińczyk, który nigdy nie był na nabożeństwie chrześcijańskim przyszedł pewnego razu do misjonarza i powiedział: „Chcę trochę posłuchać na temat waszej religii. Nigdy na ten temat nie słyszałem ani słowa, ale słyszałem śmiechy w twoim domu i w domach moich sąsiadów, którzy przyjęli twoją wiarę. Jeśli masz coś takiego, co sprawia, że ludzie są tak radośni, to ja też chcę czegoś takiego.” Z pewnością właśnie na coś takiego istnieje wielkie zapotrzebowanie we wszystkich krajach świata – na bardziej radosnych chrześcijan. Jeśli nie jesteśmy radosnymi, jeśli nie jesteśmy szczęśliwymi, to z całą pewnością coś utraciliśmy, i innym też brak tego, co właśnie my powinniśmy im dać. Szczególnie szczęśliwymi ludźmi powinni być ci, którzy oczekują powrotu Chrystusa i ci, którzy wierzą, że znaki czasu wskazują na to, że Jego powrót jest bardzo bliski. Izajasz powiada tak: „I będą mówić w owym dniu: Oto nasz Bóg, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; to Pan, któremu zaufaliśmy. Weselmy się i radujmy z jego zbawienia” (Izaj. 25,9).
Pamiętajmy, że Jezus przedstawi nas z najwyższą radością Ojcu, i że Bóg cieszyć się będzie Swym ludem. „I będę się radował z Jeruzalemu i weselił z mojego ludu…” (Izaj. 65,19).
Jezus zapowiedział, że wszyscy, którym odpuszczone zostaną grzechy, znajdą się w miejscu wiecznej radości. W jednej ze swych przypowieści Jezus powiedział: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości Pana swego” (Mat. 25,21).
Gdy ziemia zmieni się w miejsce szczęścia, radości i wesela, wtedy spełnią się słowa proroka o wygnaniu smutku z Syjonu i o pieśniach, które rozbrzmiewać będą na kuli ziemskiej.
Chcesz zachować radość i być szczęśliwym? Zaufaj Bogu, i daj serce na zawsze Chrystusowi!
Radość to Boża iskra,
Bogu powierz nadzieję –
Modlitwa wędrowca najczystsza,
Gdy wesół, gdy w duszy się śmieje,
Gdyś silny wśród wiatrów i burzy,
Gdy twarz twa spokojna i czysta,
Gdy radość, gdy pokój masz w duszy,
I wieczność… To Boża jest iskra.

